Wagony odczepiły się od pociągu i pędziły przez Nysę. "Cud, że nikt nie zginął"

Michał Strzałkowski
15.11.2017 12:00
Wagony odczepiły się od pociągu i pędziły przez Nysę. "Cud, że nikt nie zginął"
fot. Archiwum RadioZET.pl

Wypełnione kamieniami wagony odczepiły się od lokomotywy i rozpędzone do 60 km na godzinę pędziły od Polskiego Świętowa przez Nysę do Goświnowic. To cud, że nikomu nic się nie stało, bowiem ważące 80 ton składy na pełnej prędkości przejeżdżały przez perony, na których stali ludzie.

Zagłosuj

Jak najczęściej podróżujesz?

Liczba głosów:

Wydarzenie miało miejsce 10 listopada, ale kolejarze dopiero teraz podzielili się informacją o tym, co się stało. Odczepione od pędzącej lokomotywy wagony dopiero na wzniesieniu straciły prędkość. Z racji tego, że Nysa znajduje się w niecce, załadowane kamieniami wagony, na wzniesieniu rozpędziły się i ponownie przejechały przez stację.

Wagony z kamieniami

Kolejarze nie mieli pomysłu, jak zatrzymać ważące 80 ton wagony. – Możliwości zatrzymania wagonów jadących początkowo z prędkością ok. 60 km na godzinę były ograniczone. Nie zadziałał system samoczynnego hamulca pociągowego. Wagony zatrzymał dopiero jeden z kolejarzy, któremu udało się wskoczyć do wagonów, gdy zwolniły one na tyle, że było to możliwe – podaje nto.pl

Szczęście w nieszczęściu

Do dzisiaj nie jest jasne, jaki był powód tego niecodziennego zdarzenia. – Przyczyny zdarzenia wyjaśnia komisja ds. badania wypadków kolejowych – komentuje sprawę Urząd Transportu Kolejowego. Śledztwo w toku.

RadioZET.pl/nto.pl/rynek-kolejowy.pl/strz