Ks. Sowa o nagraniach z restauracji: Różne rzeczy się komentuje ze znajomymi

Redakcja
09.06.2017 14:21
Kazimierz Sowa
fot. East News

TVP Info opublikowała kolejne nagrania sprzed 3 lat z restauracji "Sowa & Przyjaciele". Słychać na nich rozmowy na temat m.in. obsadzana stanowisk w państwowych spółkach. Jeden z bohaterów tych nagrań, ks. Kazimierz Sowa, w rozmowie z Wirtualną Polską skomentował ich wyciek.

Stenogramy zawierają dyskusje, jakie toczą ze sobą przedstawiciele ówczesnego rządu (ministrowie Włodzimierz Karpiński i Paweł Graś), służb (szef BOR gen. Marian Janicki) oraz biznesu (właściciel Almy Jerzy Mazgaj). Dotyczą one propozycji personalnych w zakresie obsadzania stanowisk w państwowych spółkach. Padają tam m.in. nazwiska obecnego lidera Nowoczesnej Ryszarda Petru oraz byłego ministra skarbu Aleksandra Grada w kontekście kolejno: PKP i Tauronu.

Niejednoznaczne wypowiedzi

Wśród uczestników spotkania znalazł się również ks. Kazimierz Sowa. Obecność popularnego (i często bywającego w telewizji) duchownego nie może jednak dziwić, gdyż prywatnie jest on bratem prominentnego działacza PO Marka Sowy, piastującego w tamtym czasie urząd wojewody małopolskiego.

W trakcie rozmów to właśnie ze strony ks. Sowy pada kilka ciekawych sformułowań, m.in. o spotkaniu towarzyskim z Ryszardem Petru, a także w odniesieniu "Gazety Polskiej", która miała opublikować nieprawdziwe informacje na temat Mazgaja:

Sowa używa w pewnym momencie w kontekście dziennika słów: "Jurek, nie polemizować, zniszczyć".

"Różne rzeczy się komentuje ze znajomymi"

W rozmowie z Wirtualną Polską duchowny odniósł się do tych słów:

- Nie przypominam sobie tych rozmów. Z Mazgajem pewnie gdzieś tam się widziałem, ale... Nie jestem w stanie sobie przypomnieć. Jest tam jakaś rozmowa o Gradzie czy funkcjach tego typu? Może to było przy jakiejś okazji? - powiedział dziennikarzom portalu. Poprosił ich, aby skontaktowali się z nim później, gdy zapozna się już z treścią materiału wyemitowanego w TVP Info.

- Samo nagranie jest z jakiegoś spotkania imieninowego. Oczywiście to jest prawo TVP Info, żeby tak je sprzedawać - mówił już w drugiej rozmowie. - Generalnie różne rzeczy się komentuje, kiedy spotyka się ze znajomymi - przyznał Sowa.

- Gazeta Polska ani mi brat, ani swat. Nie uważam, że to medium, od którego zależą losy kraju czy świata. To byłoby strzelanie z armaty do wróbla. Na nagraniu emocjonalnie odniosłem się do artykułu o Jerzym Mazgaju - wyjaśniał.

Czego dotyczy sprawa?

O restauracji "Sowa & Przyjaciele" na warszawskim Mokotowie stało się głośno w związku ze sprawą nagrywania od lipca 2013 r. do czerwca 2014 r. osób z kręgów polityki, biznesu oraz funkcjonariuszy publicznych. Nagrano m.in. ówczesnych szefów: MSW - Bartłomieja Sienkiewicza, MSZ - Radosława Sikorskiego, resortu infrastruktury - Elżbietę Bieńkowską, prezesa NBP Marka Belkę, szefa CBA Pawła Wojtunika. W sumie, podczas 66 nielegalnie nagranych spotkań, utrwalono rozmowy ponad stu osób; prokuraturze udało się ustalić tożsamość 97.

Ujawnione w mediach nagrania wywołały w 2014 r. kryzys w rządzie Donalda Tuska. We wrześniu 2015 r. do sądu trafił akt oskarżenia ws. trzech osób: biznesmena Marka F. dwóch kelnerów Konrad Lassoty i Łukasza N oraz współpracownika F. Krzysztofa R.

W grudniu F. został skazany nieprawomocnie na 2,5 roku więzienia bez zawieszenia, kelner Konrad L. i Krzysztof R. na 10 miesięcy w zawieszeniu i grzywny. Sąd odstąpił od ukarania drugiego z kelnerów, który pomagał śledczym. N. zeznawał, że to Marek F. za pieniądze zlecał nagrywanie rozmów.

RadioZET.pl/PAP/wp.pl/MP