Protest i znicze w miejscu wypadku na Bielanach. "Wczoraj mogłem to być ja"

21.10.2019 19:34
Protest i znicze w miejscu wypadku na Bielanach. "Wczoraj mogłem to być ja"
fot. Michał Dzienyński/Twitter

"Przejście śmierci" - z takim banerem i zniczami przyszli na pikietę w pobliżu przejścia dla pieszych mieszkańcy ulicy Sokratesa na Bielanach w Warszawie. Wczoraj, samochód śmiertelnie potrącił tam 33-latka, który był na spacerze z rodziną. – Wczoraj mogłem to być, przechodzę tutaj codziennie z dwójką dzieci – mówił Radiu Zet jeden z pikietujących.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

W niedzielę, na przejściu dla pieszych na ulicy Sokratesa na Bielanach zginął 33-letni mężczyzna. Widząc pędzący samochód, w ostatniej chwili wypchnął żonę i wózek z 3-letnim synem na chodnik. Sam już nie zdążył uciec.

Zobacz także

- Od lata czekamy na światła i spowalniacze na jezdni. Bezskutecznie - mówili Radiu ZET mieszkańcy okolicy.

"Wczoraj mogłem to być ja"

Sprawcą wypadku jest 31-letni kierowca BMW,  Krystian o. W poniedziałek usłyszał prokuratorskie zarzuty. To między innymi spowodowanie wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym.

Wiadomo, że jechał za szybko. Był trzeźwy. Przyznał się do winy. Prokurator wystąpił o 3-miesięczny areszt dla pirata drogowego.

Zobacz także

- Wczoraj mogłem to być ja, przechodzę tutaj codziennie. Też z dwójką dzieci – mówił reporterowi Radia ZET jeden z protestujących mieszkańców.

Zobacz także

- Też niejednokrotnie przechodząc tutaj z dziećmi cofałam się, bo ktoś rozpędzony jechał i nie zamierzał się zatrzymać – wtórowała z kolei inna rozmówczyni.

W sieci pojawiło się nagranie z momentu tragedii, do której doszło w niedzielę na Bielanach.

 

RadioZET/Michał Dzienyński/RadioZET.pl