Warszawa: Ponad 6 tys. wolnych miejsc w szkołach średnich

25.07.2019 17:10
Szkoła
fot. Piotr Molecki/East News

Tysiące uczniów, w tym spoza Warszawy, nie potwierdziło chęci nauki w szkołach "drugiego wyboru" – informowała na czwartkowym briefingu Renata Kaznowska, wiceprezydent stolicy. Wolnych do obsadzenia pozostaje ponad 6 tys. miejsc w liceach i technikach. Władze miasta punktują skutki reformy oświaty - braki w kadrze nauczycielskiej, czy rozciągnięte lekcje od godz. 7 do 20.

Warszawa mierzy się ze skutkami reformy oświaty. Po pierwszej rekrutacji bez szkoły średniej pozostało ponad trzy tysiące absolwentów wygaszonych gimnazjów i ósmych klas szkół podstawowych. 

Wiceprezydent stolicy poinformowała dziś, że druga runda rekrutacji nie przyniosła spodziewanej ulgi. Ci, którzy dostali się do stołecznych szkół w kolejnym naborze, w znacznej mierze nie potwierdzili swojej decyzji. Potwierdziło się, że uczniów nie interesowała szkoła drugiego wyboru.

W Warszawie w rekrutacji uzupełniającej jest 3514 wolnych miejsc w liceach ogólnokształcących, w tym 470 miejsc w 20 najlepszych w stolicy 

władze miasta st. Warszawy

W szkołach branżowych I stopnia pozostało 728 wolnych miejsc, a w technikach - 1979.

Przed nami II etap i kolejne wyzwania. Dołożymy wszelkich starań, żeby uczniowie jak najmniej odczuli skutki tzw. reformy edukacji

Renata Kaznowska, wiceprezydent Warszawy, na Twitterze

W pierwszej rekrutacji do żadnej ze szkół nie dostało się 3173 kandydatów. Jak informował ratusz, wolnych miejsc w stołecznych szkołach średnich jest dziś 6221 (licea 3514, szkoły branżowe (dawne zawodówki) 728, technika 1979).

Zobacz także

Kaznowska zaznaczała, że spośród kandydatów do liceów, którzy dostali się, ale nie potwierdzili decyzji o przyjęciu, aż 1570 to osoby spoza stolicy.

Tak jak mogliśmy zrobić wszystko, żeby upchnąć dzieci w szkołach średnich, tak nie mogliśmy upchnąć łóżek w bursach. Prawie pół tysiąca dzieci, które dostały się do warszawskich szkół średnich, w tych bursach odeszli z kwitkiem. Cała reszta nie potwierdziła nauki w warszawskich szkołach średnich, bo po prostu nie mieli, gdzie mieszkać – mówiła Renata Kaznowska

Szef MEN odnosi się do warszawskiej rekrutacji. "Nie ma jakiegoś poważnego problemu"

Do słów i komentarza prezydent Warszawy o bolesnych skutkach rządowej reformy oświaty odniósł się minister edukacji. Dariusz Piontkowski stwierdził na konferencji prasowej, że problem stolicy jest typowy dla dużych miast, w których naukę wybierają uczniowie z mniejszych miejscowości.

Absolwentów w tym roku było około 28 tys., o miejsca w szkołach warszawskich aplikowało około 43 tys. uczniów. To pokazuje, że tak jak w innych dużych miastach, także w Warszawie dużo uczniów z mniejszych ośrodków, z mniejszych miejscowości próbuje znaleźć swoje miejsca w szkołach średnich w dużych miastach, w tym przypadku w Warszawie – zauważył minister.

Słowa Kaznowskiej ocenił jako "kasandryczne". Szef MEN nie dostrzega poważnego problemu w stolicy, a komentarze jakoby w Warszawie było trudniej niż w innych miastach Polski ocenia jako nieprawdziwe.

Wbrew takim kasandrycznym przepowiedniom władz Warszawy nie ma jakiegoś poważnego problemu z dostawaniem się do szkół średnich. Wyraźnie mówiliśmy, że proces rekrutacji jest rozłożony na kilka etapów i przebiega podobnie jak w latach ubiegłych. W tym roku do szkół w Warszawie po pierwszym etapie rekrutacji dostało się czy wiedziało, w jakich szkołach będzie się uczyć 93 proc. uczniów. To jest zdecydowanie lepszy odsetek niż średnia krajowa. Bo (...) średnia krajowa wynosi około 89 proc. Stąd mówienie, że w Warszawie jest szczególnie trudna, inna sytuacja od tego, co dzieje się w pozostałej części kraju, jest po prostu nieprawdziwe

Dariusz Piontkowski, minister edukacji

RadioZET.pl/PAP