Antysemickie plakaty na przystankach autobusowych. „Uwaga, pasożydy”

25.09.2019 15:34
Antysemickie plakaty w Warszawie
fot. Facebook/Cały świat przeprasza polską prawicę za Oscara dla Idy

Plakaty z antysemickimi napisami oraz wizerunkami m.in. ambasador USA oraz Izraela pojawiły się na warszawskich przystankach autobusowych. Na razie nie wiadomo, kto jest autorem tych banerów ani czy jakiekolwiek służby zajęły się sprawą. 

„Uwaga, pasożydy. Stop mafii roszczeniowej, stop żydowskiej okupacji. Nigdy więcej przepraszania, nigdy więcej syjonizmu” – plakaty z takimi treściami można dostrzec na warszawskich przystankach autobusowych. A przynajmniej tak wynika z postu na profilu „Cały świat przeprasza polską prawicę za Oscara dla Idy”:

Na banerze widnieją twarze ważnych postaci życia publicznego: ambasador USA Georgette Mosbacher, ambasador Izraela Anny Azari, byłego przedstawiciela Izraela w Polsce Szewacha Weissa, a także naczelnego rabina Polski Michaela Schudricha oraz Jonny'ego Danielsa, szefa fundacji From the Depths.

Antysemicki treści w Warszawie

O sprawie pisze już stołeczna „Gazeta Wyborcza”. Nie wiadomo, kto stoi za tą akcją, w których dokładnie miejscach Warszawy widnieją te plakaty ani czy jakiekolwiek służby (np. policja) zajęły się tą sprawą. Jak przypomina „GW”, nie jest to pierwszy tego typu przypadek antysemityzmu, z którym można było spotkać się w Warszawie.

Zobacz także

Mieszkańcy Bielan znajdowali na wycieraczkach ulotki informujące o „Żydowskich mordercach Polaków” w czasie II wojny światowej, z kolei na drzwiach siedziby Obywateli RP nieznani sprawcy napisali m.in. „Jude Raus” czy „Śmierć zdrajcom”.

Ustawa 447 i protesty prawicy

Wątek roszczeń nawiązuje do regulacji JUST Act, zwanej ustawą 447, przyjętej przez amerykański Kongres w 2017 roku. Akt zobowiązuje Departament Stanu do przedstawienia raportu o realizacji deklaracji terezińskiej. Ta ostatnia została podpisana w 2009 roku przez 46 państw, w tym Polskę – przypominała „Rzeczpospolita”. 

Zobacz także

Cel deklaracji to uregulowanie statusu majątku ofiar Holokaustu i nie jest ona dokumentem prawnie wiążącym. Wśród zwolenników prawicy zrodziły się wówczas obawy o to, że ustawa 447 może spowodować naciski na przekazywanie mienia organizacjom żydowskim. 

RadioZET.pl/Facebook/warszawa.wyborcza.pl/rp.pl