Biegał nago po warszawskiej Białołęce. Zmarł w trakcie interwencji policji

Redakcja
21.06.2017 16:56
Biegał nago po warszawskiej Białołęce. Zmarł w trakcie interwencji policji
fot. Flickr

Prokuratura sprawdza okoliczności śmierci 39-latka, który w trakcie policyjnej interwencji stracił przytomność i zmarł. Na jego ciele nie znaleziono żadnych obrażeń.

Do tragicznego zdarzenia doszło 11 czerwca na warszawskiej Białołęce. Około godziny 17:30 mieszkaniec ulicy Skarbka z Gór zauważył mężczyznę, który całkowicie nago biegał wokół blokowisk. Mieszkańcy wezwali na miejsce policyjne służby. 

Zobacz także

- Zgłaszający wskazał policjantom miejsce, w którym przebywa mężczyzna. Podkreślił jednocześnie, że osoba ta leczy się psychicznie i jest agresywna w stosunku do innych mieszkańców, co powoduje u nich uzasadnioną obawę o własne bezpieczeństwo - powiedział podkomisarz Sylwester Marczak z Komendy Stołecznej Policji.

Zdaniem funkcjonariuszy, mężczyzna był wulgarny i nie wykonywał ich poleceń. Zgodnie z procedurami postanowili użyć wobec zatrzymanego siły fizycznej oraz chwytów obezwładniających. W momencie, gdy mężczyznę położono na ziemi, zaczął słabnąć. Policjanci zdjęli mu kajdanki, przewrócili na plecy i zaczęli reanimować. - Resuscytacja była prowadzona na przemian przez policjantkę i policjanta. Poinformowali także pogotowie i dyżurnego. Na miejsce przyjechała załoga pogotowia, jednak mężczyzny nie udało się uratować - poinformował Marczak.

Zobacz także

Śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci prowadzi Prokuratura z Pragi Północ. Według policji mundurowi nie używali w trakcie interwencji paralizatora. Potwierdzają to prokuratorzy. 

- Z ustaleń śledztwa wynika, że jedynymi środkami przymusu bezpośredniego były siła fizyczna i kajdanki - mówi prokurator Oniszczuk.

Prokuratura oczekuje na pełny protokół z sekcji zwłok oraz wyniki ekspertyz toksykologicznych.

RadioZET.pl/tvnwarszawa/DG