Wiolonczeliście odebrano struny na Lotnisku Chopina. Uznano je za... niebezpieczne narzędzie

Mikołaj Pietraszewski
22.11.2018 14:35
Muzyk
fot. Facebook/Amit Peled

– W imieniu organizatorów Festiwalu Krzysztofa Pendereckiego wyrażam ubolewanie z powodu sytuacji, jakiej doświadczył wiolonczelista, Amit Peled, na lotnisku w Warszawie – poinformował dyrektor Stowarzyszenia im. Ludwiga van Beethovena, Andrzej Giza. Artyście odebrano zapasowy komplet strun.

Amid Peled był solistą koncertu otwierającego Festiwal Krzysztofa Pendereckiego celebrujący 85. urodziny polskiego kompozytora. Festiwal, który trwa do 23 listopada, objął honorowym patronatem minister kultury i dziedzictwa narodowego prof. Piotr Gliński. 

Incydent z wiolonczelą

Jak wyjaśnił w specjalnym oświadczeniu dyr. Giza: „artyście odebrano zapasowy zestaw strun do instrumentu, uznając je za potencjalne narzędzie zagrażające pozostałym pasażerom oraz grożono usunięciem strun z cennego, historycznego instrumentu, który wcześniej należał do Pablo Casalsa. Koncertujący na całym świecie od prawie trzech dekad wiolonczelista po raz pierwszy doświadczył tego typu problemów”.

„W imieniu organizatorów Festiwalu Krzysztofa Pendereckiego wyrażam swoje ubolewanie z powodu sytuacji jakiej doświadczył światowej sławy wiolonczelista, Amit Peled, na lotnisku im. F. Chopina w Warszawie i jednocześnie mocny sprzeciw wobec niestandardowych praktyk stosowanych przez Służby Ochrony Lotniska” – napisał Giza.

„Intencją organizatorów zgodną z polską tradycją jest otoczenie artystów gościnnością i życzliwością, gdyż stają się oni ambasadorami naszej kultury i kraju. Incydent na lotnisku do budowania takich odczuć na pewno się nie przysłużył” – podkreślił dyr. Stowarzyszenia im. Ludwiga van Beethovena, które jest organizatorem Festiwalu.

Przedstawiciel lotniska się tłumaczy

Jak poinformował Piotr Rudzki z działu public relations lotniska Chopina w Warszawie, „operator kontroli bezpieczeństwa podczas kontroli bagażu podręcznego pasażera stwierdził, że znajdują się w nim struny do wiolonczeli, które z uwagi na swoje właściwości – zgodnie z przepisami – są kwalifikowane jako przedmioty zabronione”.

Według Rudzkiego to właśnie pracownik punktu kontroli, bazując na przepisach, podejmuje ostateczną decyzję o dopuszczeniu przedmiotu na pokład samolotu. „Operator kontroli bezpieczeństwa, po zakwestionowaniu możliwości wniesienia na pokład strun do wiolonczeli, kilkakrotnie zaproponował pasażerowi umieszczenie ich w bagażu rejestrowanym, na co pasażer nie wyraził zgody” – wyjaśnił w oświadczeniu przesłanym PAP. – Jest nam niezmiernie przykro, że doszło do takiej sytuacji na naszym lotnisku, niemniej kwestie bezpieczeństwa traktujemy priorytetowo – dodał.

Muzyk komentuje i wyraża sympatię wobec Polaków

Sam Peled odniósł się już do całej sytuacji w poście na swoim profilu na Facebooku. Muzyk dziękował Stowarzyszeniu za pomoc i podkreślił, że incydent ten nie ma wpływu na jego sympatię do Polski i Polaków:

„Nieprzyjemny incydent ze strunami do wiolonczeli na Lotnisku Chopina w Warszawie był oczywiście spowodowany ignorancją pracowników ochrony lotniska i w żaden sposób nie rzuca światła na tak piękny kraj, jak Polską i Waszą niewiarygodną wręcz gościnność. Raz jeszcze, dziękuję, że mogłem być Waszym gościem” – napisał. 

RadioZET.pl/PAP/Facebook/MP