Kierowca Ubera odmówił pasażerom kursu. Bo mieli ze sobą tęczową flagę

28.07.2019 20:55
LGBT
fot. Shutterstock

Kierowca Ubera nie wpuścił do swojego samochodu grupy pasażerów wracających z demonstracji w centrum Warszawy, a następnie anulował kurs. Wszystko dlatego, że nie spodobała mu się tęczowa flaga, którą ze sobą mieli. Całe zajście skomentowali już przedstawiciele amerykańskiej korporacji. 

Incydent wydarzył się w sobotnie popołudnie po zakończeniu demonstracji "Solidarni z Białymstokiem", wyrażającej wsparcie dla uczestników zeszłotygodniowego marszu w stolicy Podlasia. Grupa osób, która brała udział w zgromadzeniu na warszawskim Placu Defilad, zamówiła kurs przewozowy w aplikacji Uber. Gdy jednak zamówiony samochód podjechał, okazało się, że potencjalni pasażerowie do niego nie wsiądą.

Kierowca odmówił kursu, bo sprzeciwia się LGBT

Jak relacjonował obecny tam Patryk Janczewski, kierowcy nie spodobało się, że działacz Wiosny oraz jego znajomi mają ze sobą tęczowe flagi (Janczewski dodatkowo był ubrany w koszulkę z tęczą). "Podjeżdża kierowca i informuje, że z nim nie przejedziemy, że jest przeciw ideologii lgbt - anulował kurs. Zaczęła się segregacja" - napisał Janczewski, oznaczając w poście profil przewoźnika:

Działacz opisał precyzyjniej to zdarzenie w rozmowie ze stołeczną "Gazetą Wyborczą". - Kiedy podeszliśmy do auta, kierowca otworzył szybę i powiedział, że nas nie przewiezie. Zapytaliśmy o powód. Odpowiedział, że nie będzie wspierał ideologii LGBT. Zamknął szybę i odjechał. Byłem w szoku. Nie sądziłem, że ta nienawiść sięga już tak daleko.

Jest komentarz Ubera 

Janczewski przyznaje, że niedługo po tym, jak opublikował post z oznaczeniem Ubera w treści, skontaktował się z nim jeden z pracowników korporacji. Rozmówca "GW" opisał przebieg zajścia, wypełnił również specjalny formularz zażalenia. Przedstawiciel Ubera zapewnił, że firma podejmie natychmiastowe kroki w sprawie. 

Zobacz także

– To efekt narracji hierarchów kościelnych, mediów publicznych i prawicowych polityków. W Polsce mamy do czynienia z jawną segregacją. Boję się, że kiedy będę musiał kupić w aptece leki dla chorej matki, sprzedawca odmówi mi sprzedaży, bo wyglądam jak osoba LGBT - skonstatował Janczewski. 

Zobacz także

"Wyborcza" poprosiła także polskie przedstawicielstwo Ubera o komentarz do sytuacji. "Takie zachowanie jest stanowczym naruszeniem regulaminu naszej platformy. Uber pracuje nad swoim stanowiskiem w tej sprawie" - głosi oświadczenie przesłane do redakcji. 

RadioZET.pl/warszawa.wyborcza.pl/Twitter