Kierowca zatrzymał autobus w środku trasy i wyprosił pasażerów. Bo skończył pracę. Jest stanowisko ZTM

Redakcja
30.01.2019 13:53
Autobus
fot. Tomasz Radzik/East News

Kierowca warszawskiego autobusu zatrzymał się na jednym z przystanków (ale nie końcowym) na trasie swojej linii, po czym wyprosił pasażerów. Argumentował to tym, że skończył już zmianę. Przedstawiciele ZTM twierdzą jednak, że postąpił zgodnie z poleceniem służbowym. 

Sprawę opisała stołeczna „Gazeta Wyborcza”, powołując się na relację jednego z pasażerów uczestniczących w kursie autobusu linii 200 z Konstancina do Śródmieścia. Tego dnia, z uwagi na trudne warunki pogodowe, duża część środków komunikacji publicznej zanotowała spore opóźnienia. Ten, którym jechał pan Aleksander, przyjechał 50 minut po czasie. Jego kurs niespodziewanie skończył się jednak wcześniej, niż powinien.

Co się wydarzyło w autobusie linii 200?

– W pojeździe było wówczas ok. 30 pasażerów. Ci, którzy stali z przodu, słyszeli, że kierowca chwilę wcześniej rozmawiał przez telefon z centrum ruchu. Tłumaczył, że skończył już pracę, i pytał, co ma zrobić – relacjonuje czytelnik „GW”. Ostatecznie po przejechaniu czterech przystanków pojazd zatrzymał się na przystanku Metro Wilanowska. Kierowca poprosił pasażerów o jego opuszczenie, tłumacząc, że skończył już zmianę, po czym odjechał. Pasażerowi byli zdezorientowani i po odjechaniu autobusu zostali pozostawieni sami sobie. 

Zobacz także

– Czy kierowca nie posiada łączności radiowej z dyspozytorem, nie ma telefonu, żeby poinformować ZTM o potrzebie awaryjnego dostarczenia autobusu zastępczego albo zmiennika? Dlaczego nikt nie interweniował i kto za to odpowie? – pyta retorycznie czytelnik „Wyborczej”.

ZTM komentuje sprawę

Dziennikarze gazety zwrócili się z pytaniem biura prasowego Zarządu Transportu Miejskiego. Pracujący tam Michał Grobelny odpowiedział, że zna sprawę, potwierdził, że opisana sytuacja miała miejsce i wyjaśnił, że głównym powodem takiego zamieszania były wspomniane już niedogodności pogodowe, które spowodowały liczne opóźnienia. 

Zobacz także

– W momencie, gdy autobus nr 200 był na przystanku Metro Wilanowska, od kilkudziesięciu minut powinien być już w zajezdni. Kończył się limit czasu pracy kierowcy i istniało ryzyko, że będzie musiał zakończyć jazdę gdzieś na trasie. Wobec tego otrzymał on polecenie, aby zakończyć kurs na przystanku Metro Wilanowska, tak by pasażerowie mogli przesiąść się do innych linii, a sam miał zjechać do zajezdni – stwierdził, podkreślając, że kierowca zachował się zgodnie z poleceniem dyspozytora i żadne konsekwencje zawodowe go za to nie spotkają. 

 – Ważne było to, aby pojazdu nie prowadził kierowca, który powinien już zakończyć pracę tego dnia. Zależy nam na tym, aby autobusy były prowadzone w sposób bezpieczny, przez niezmęczonych, w pełni sprawnych kierowców – tłumaczył w rozmowie z „GW” Grobelny, przepraszając jednocześnie poszkodowanych pasażerów. 

RadioZET.pl/warszawa.wyborcza.pl/MP