Zgłosił na policję, że napadli go nieznani sprawcy. Krył partnerkę, która...pchnęła go nożem

03.06.2019 10:48
Policja
fot. Shutterstock

44-latek z Warszawy powiedział policji, że został napadnięty przez „nieznanych sprawców”. Śledczy szybko zweryfikowali jednak prawdziwość jego zeznań. Okazało się bowiem, że mężczyzna wymyślił całą historię po to, by bronić swojej partnerki, ponieważ to ona faktycznie zaatakowała go nożem. 

W ubiegłą niedzielę policjanci z warszawskiej Białołęki interweniowali w jednym z pustostanów na terenie dzielnicy. Tam oczekiwał na nich 44-letni mężczyzna i jego cztery lata starsza konkubina. Z informacji uzyskanych od mężczyzny wynikało, że podczas snu zostali zaatakowani przez dwóch nieznanych mężczyzn, którzy zadali mu nożem cios w brzuch. Ponieważ oboje byli pod silnym działaniem alkoholu (mężczyzna prawie 5 promili, kobieta 2,5 promila), nie byli w stanie podać rysopisów sprawców.

Zobacz także

Ranny mężczyzna został przewieziony do szpitala. Kobietę mundurowi doprowadzili do wytrzeźwienia. W miejscu zdarzenia technik kryminalistyki przeprowadził oględziny. O sprawie powiadomiono prokuratora.

Chcesz otrzymywać więcej informacji? Śledź Kronikę Kryminalną Radia ZET na Facebooku

Następnego dnia śledczy, którzy zdążyli przeanalizować zebrane w tej sprawie dotychczas informacje, podjęli dalsze czynności procesowe z 48-latką. Policjantka szczegółowo rozpytywała kobietę o okoliczności wczorajszego zdarzenia. Ta w końcu przyznała się, że to ona pchnęła nożem swojego konkubenta i opisała faktyczny przebieg zdarzenia.

Zobacz także

Z jej zeznań wynikało, że ugodziła mężczyznę nożem podczas kłótni, do jakiej doszło pomiędzy nimi. 44-latek nie doniósł na nią na policję, bo chciał ją chronić. Policjanci podjęli decyzję o jej zatrzymaniu. Gdy śledczy mieli już gotowy materiał dowodowy, doprowadzili 48-latkę do prokuratury. Tam przedstawiono jej zarzut ciężkiego uszkodzenia ciała. Sąd uwzględnił wniosek prokuratora o zastosowanie najsurowszego środka zapobiegawczego i zastosował wobec kobiety tymczasowy areszt na trzy miesiące. Teraz grozi jej kara do 15 lat pozbawienia wolności.

RadioZET.pl/pragapn.policja.waw.pl