"Jesteś w Polsce, mów po polsku". Policjant obraził cudzoziemca? Jest komentarz

16.07.2019 22:44
Plac Bankowy
fot. Facebook/Miasto Stołeczne Warszawa

Policjanci zatrzymali i wylegitymowali na warszawskim Placu Bankowym trzech Australijczyków, a gdy jeden z nich zaczął mówić po angielsku, jeden z funkcjonariuszy miał go obrazić, używając wulgaryzmów. Tak przynajmniej relacjonuje to świadek zdarzenia. Policja zaprzecza tym słowom. 

Incydent, o którym donosi stołeczna "Gazeta Wyborcza", miał miejsce w nocy z soboty na niedzielę. Opisuje go Marek Zajączkowski, który wysiadł wtedy z nocnego autobusu. Gdy przechodził obok nowej instalacji przez ratuszem, usłyszał hałas i ludzkie krzyki. Podszedł bliżej i zauważył jednego mężczyznę siedzącego na drewnianej ławce, dwóch stojących obok niego oraz czwartego - ochroniarza, który trzymał w ręku drewnianą pałkę. 

Zobacz także

 – Jeden z nich próbował tłumaczyć po angielsku, wtedy ochroniarz krzyknął, że jest w Polsce, więc ma mówić po polsku. Powiedział też: „Jak wstaniesz, to ci pier...”- relacjonuje pan Marek w rozmowie z "Wyborczą". – Przystanąłem i zacząłem tłumaczyć. Mężczyźni powiedzieli, że są z Australii i nie mówią po polsku. Jeden z nich przewrócił instalację z drewnianych klocków, wtedy dogonił ich pracownik ochrony. Chwilę potem wezwał policję - dodał.

Policjant również obraził Australijczyków

Na miejsce przybyło dwóch funkcjonariuszy w cywilu, przyjechali nieoznakowanym radiowozem. Gdy jeden z cudzoziemców zaczął mówić po angielsku, policjant miał do niego powiedzieć dokładnie to samo, co wcześniej ochroniarz: - Jak jesteś w Polsce, to mów po polsku.

Zobacz także

Potem pan Marek pełnił funkcję tłumacza między trójką turystów a przedstawicielami służb. Policjanci początkowo planowali wypisać obcokrajowcom 500-złotowe mandaty, ale ostatecznie zrezygnowali z tego pomysłu. Na koniec jeden z funkcjonariuszy

– Domyślam się, że Australijczycy byli pod wpływem alkoholu i mogli narozrabiać, ale ani pracownicy ochrony placu przed ratuszem, ani funkcjonariusze policji nie powinni używać takich słów – powiedział Zajączkowski w rozmowie z "GW". 

Policja i ratusz komentują sprawę

"Gazeta Wyborcza" zainteresowała tym incydentem zarówno urząd miasta, jak i policję. Beata Waśniewska z biura marketingu stołecznego magistratu zaprzecza, jakoby pracownik agencji ochrony 909 (z którą współpracuje UM) w wulgarny i niestosowny sposób odniósł się do obywateli Australii i aby ktokolwiek złożył na niego skargę. 

Zobacz także

Z kolei policja potwierdza, że z soboty na niedzielę doszło do interwencji na skwerze na Placu Bankowym. - Policjantów wezwał pracownik ochrony. Wyjaśnił, że jedna z osób niszczy drewnianą instalację. Wszystko wskazywało na to, że mężczyźni są pod wpływem alkoholu. Policjanci pouczyli obcokrajowców i poprosili, żeby poszli do domu. Zaprzeczają, jakoby mieli używać wulgarnych słów - powiedział w rozmowie z "Wyborczą" Robert Szumiata z Komendy Rejonowej Policji w warszawskim Śródmieściu. 

RadioZET.pl/warszawa.wyborcza.pl