Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Michał Korościel
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Ruszył proces „Czekolindy”. Na sutenerstwie zarobiła miliony

15.02.2019 18:21
xxx wiadomosci

Przed Sądem Okręgowym w Warszawie rozpoczął się w piątek proces Karoliny P. „Czekolindy”. Kobieta miała wraz z byłym partnerem prowadzić na Wilanowie luksusową agencję towarzyską „Rasputin” i czerpać milionowe zyski z prostytucji. Oskarżone są także barmanki i ochroniarze z klubu.

Ruszył proces „Czekolindy”. Na sutenerstwie zarobiła miliony fot. CBŚP/Facebook

Chcesz śledzić takie informacje na bieżąco? Dołącz do grupy Kronika kryminalna Radia ZET na Facebooku

Oskarżonych w sprawie było początkowo 12 osób, ale jedna jeszcze przed rozpoczęciem procesu dobrowolnie poddała się karze. Na piątkowej rozprawie, która była drugim podejściem do otwarcia przewodu sądowego, pojawiły się tylko dwie osoby – ochroniarz Mariusz S. i barmanka Justyna G.

Główni oskarżeni za pośrednictwem obrońców przedstawili zaświadczenia lekarskie. Karolina P. ps. Czekolinda nie bierze udziału w rozprawach z uwagi na zaawansowaną, zagrożoną ciążę. Jej były partner Norbert K. przebywa na zwolnieniu lekarskim i wnosił o odroczenie sprawy, choć biegli psychiatrzy orzekli, że nie ma przeszkód, by uczestniczył w rozprawach i mógł się bronić.

32-letnia „Czekolinda” i 31-letni Norbert K. są oskarżeni o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, której celem było „czerpanie korzyści majątkowych z uprawiania prostytucji przez inne osoby”, z czego uczynili sobie „stałe źródło dochodu”. P. i K. mają odpowiedzieć również za to, że alkohol serwowany w prowadzonej przez nich agencji towarzyskiej „Rasputin” sprzedawany był bez koncesji. Prokuratura zarzuca też „Czekolindzie” pranie pieniędzy pochodzących z prostytucji.

Obojgu grozi do 15 lat pozbawienia wolności.

Pozostali oskarżeni to cztery barmanki i czterech ochroniarzy, matka Norberta K. (Grażyna K. dobrowolnie poddała się karze) oraz poprzednia właścicielka „Rasputina”. Na większości z nich ciąży zarzut udziału w gangu Karoliny P. oraz zarzut czerpania korzyści z cudzego nierządu.

 „Gang Czekolindy”

Do rozbicia grupy „Czekolindy" i likwidacji agencji „Rasputin” doszło w październiku 2016 roku. Wcześniej, w tym samym miejscu klub prowadziła Dorota B. Kobieta została zatrzymana, a następnie skazana.

Według prokuratury, jesienią 2014 roku „Czekolinda” i jej ówczesny partner Norbert K. skontaktowali się z Dorotą B., by przekazała im „know-how” prowadzenia agencji oraz niezbędne kontakty. Oficjalnie „Rasputin” został zarejestrowany na matkę Norberta K. - Grażynę K. Kobieta otrzymywała z „Rasputina” około 1,5 tysiąca złotych miesięcznie.

Nowy „Rasputin”

Nowy „Rasputin” został oficjalnie otwarty w grudniu 2014 roku. „Czekolinda” zatrudniła prostytutki polecone przez Dorotę B. i ochronę. Karolina P. przeprowadziła także akcję promocyjną, polegającą na rozdawaniu ulotek, a po ulicach Warszawy krążyła oznakowana limuzyna, w której skąpo ubrane kobiety zachęcały do wizyty w klubie.

Agencja czynna była codziennie od 20:00 do ostatniego klienta. Prokuratura ustaliła, że początkowo w „Rasputinie” jedna godzina spędzona z prostytutką kosztowała 300 zł, a następnie 350 zł, z czego 100 zł otrzymywała kobieta świadcząca usługę. Resztę pieniędzy dzielono pomiędzy kierownictwo (50 zł) i taksówkarzy (200 zł), którzy dowozili klientów pod klub na ulicę Wiertniczą.

„Czekolinda” oferowała klientom możliwość skorzystania z usług seksualnych w basenie bądź jacuzzi (600 zł), oraz zamówienia napojów (20 zł), drinków (90 zł) czy szampana (500 - 20 tys. zł). Dla wygody klientów w „Rasputinie” można było płacić gotówką, kartą oraz aplikacją mobilną.

Śledczy uważają, że to Karolina P. ściśle nadzorowała pracę w „Rasputinie”, rozdzielała zadania swoim podwładnym, dzieliła zyski i wyznaczała kary za niesubordynację. W zarządzaniu agencją pomagał jej przez pewien okres czasu Norbert K. Zadaniem barmanek, oprócz podawania napojów, było także sumowanie godzin pracy prostytutek oraz liczby drinków, na które namówiły klientów. Barmanki podliczały utarg, wypłacały pieniądze prostytutkom i ochronie.

Z aktu oskarżenia wynika, że w „Rasputinie” pracowało czterech ochroniarzy. Robert D., Bartłomiej W., Wojciech K. i Mariusz S. mieli nie tylko pilnować porządku, ale także otwierać drzwi, witać gości i rozliczać się z taksówkarzami. Kierowcy, którzy dowozili klientów, zarabiali nawet 200 złotych za każdą godzinę, którą ich pasażer spędził z prostytutką.

Jedna z kobiet pracujących w „Rasputinie”, która została zatrzymana przez CBŚP jesienią 2016 roku, powiedziała w trakcie przesłuchania, że trafiła do „Rasputina” z innej agencji, bo „były lepsze stawki”. Przyznała, że w ciągu jednej nocy zarobiła nawet 20 tysięcy złotych.

Miliony na koncie

Nie wiadomo, ile dokładnie pieniędzy przeszło przez agencję „Czekolindy” w ciągu niespełna dwóch lat działania agencji. Można to oszacować na podstawie zarejestrowanych transakcji na koncie założonym przez nią na potrzeby firmy Chocolate Event, na które wpłynęło około 3,5 mln złotych. Kolejne 78 tysięcy złotych wpłynęło od firmy obsługującej terminal płatniczy. Według prokuratury, Karolina P. przelewała te środki między różnymi rachunkami, „piorąc je” i próbując zatrzeć ich źródło.

Karolina P. składała w śledztwie wyjaśnienia kilka razy. Początkowo nie przyznawała się do winy, następnie przyznała, że założyła firmę-przykrywkę o nazwie Chocolate Event, czerpała korzyści z cudzego nierządu, na czym zarobiła około miliona złotych. Jednak, jako głównego koordynatora pracy w agencji, wskazywała byłego partnera. On z kolei podkreślał, że to „Czekolinda” kierowała „Rasputinem”.

„Czekolinda” przebywała w areszcie od października 2016 roku do lipca 2017 roku. Obecnie jest objęta policyjnym dozorem oraz poręczeniem majątkowym w kwocie 30 tys. zł i hipoteki na mieszkaniu w Ząbkach, wartym około 1 mln zł. Norbert K. wyszedł z aresztu w maju 2017 roku, on także jest objęty dozorem i poręczeniem majątkowym.

RadioZET.pl/PAP/JŚ

Oceń