Studenci z Turcji zaatakowani w tramwaju. "Uderzył w głowę i kazał mówić po polsku". Interweniowała ambasada

12.10.2018 22:57

Grupa tureckich studentów została zaatakowana w jednym z warszawskich tramwajów za to, że mówili w ojczystym języku. W sprawie musiała interweniować ambasada tego kraju, gdyż policjanci nie byli w stanie przyjąć zgłoszenia z powodu bariery językowej. 

Tramwaj fot. Tramwaj/Wikimedia.Commons

Incydent, o którym informuje stołeczna "Gazeta Wyborcza", miał miejsce 5 października ok. godz. 23 w tramwaju linii 17 w Warszawie. Grupa tureckich studentów rozmawiała między sobą w swoim ojczystym języku. 

Rozmowa „nie spodobała się młodemu mężczyźnie, który jechał tym samym tramwajem wraz z grupą znajomych. Podszedł on do jednego z tureckich studentów i uderzył go w głowę, wykrzykując, żeby rozmawiali w języku polskim. Pozostałe osoby z grupy dopingowały napastnika, który nadal zachowywał się agresywnie w stosunku do pozostałych studentów z Turcji” – możemy przeczytać w przesłanym do redakcji "GW" oświadczeniu, które wystosowała Ambasada Turcji.

Turcy wysiedli z pojazdu i udali się do najbliższego komisariatu policji na Dworcu Centralnym. Niestety, z powodu bariery językowej, funkcjonariusze nie byli w stanie przyjąć zgłoszenia. Studenci udali się więc do tureckiej ambasady, dzięki staraniom której poszkodowani mogli złożyć zeznania. 

- Jest mi przykro z powodu tego ataku. Współpracujemy z policją w tej sprawie. Zabezpieczamy monitoring ze wszystkich linii 17 tego dnia w wieczornych godzinach, sprawdzamy co tam dokładnie się stało i jaka była reakcja prowadzącego tramwaj - powiedział w rozmowie z "Wyborczą" Maciej Dutkiewicz, rzecznik Tramwajów Warszawskich. 

RadioZET.pl/warszawa.wyborcza.pl/MP

Oceń