Tragedia na Bemowie. Są wyniki sekcji zwłok [NOWE FAKTY]

Mikołaj Pietraszewski
27.11.2018 16:02
Sala
fot. Shutterstock

Zakończyła się sekcja zwłok 35-latka Tomasza M. i jego 4,5-letniego syna Artura. Ze wstępnych ustaleń biegłych wynika, że przyczyną śmierci była niewydolność krążeniowo-oddechowa. Śledczy zabezpieczyli pojemniki, z których ojciec z synem mogli zażyć toksyczną substancję.

– Zakończyła się sekcja zwłok ojca i syna. Ze wstępnych ustaleń wynika, że przyczyną śmierci była niewydolność krążeniowo-oddechowa. Na szczegółowy protokół sekcji trzeba poczekać co najmniej kilka tygodni – powiedziała zastępca rzecznika Prokuratury Okręgowej w Warszawie, prok. Mirosława Chyr.

Okoliczności śmierci ojca i syna

Chyr dodała, że biegli z zakładu medycyny sądowej pobrali do badań także próbki krwi Tomasza M. oraz Artura M. Zbadane pod kątem zażycia niebezpiecznych substancji zostaną także próbki krwi pobrane ofiarom jeszcze w szpitalu. Tomasz M. zmarł w lecznicy w niedzielę, a chłopiec w poniedziałek rano. W szpitalu zostały przeprowadzone badania na obecność „acetonu i rozpuszczalników” w krwi Tomasza M., ale dały one wynik ujemny.

Biegli z ZMS dostali także zabezpieczone na miejscu zdarzenia plastikowe pojemniki, z których – jak podaje prokuratura – mogła zostać podana nieznana toksyczna substancja. Posłużą one ekspertom do badań porównawczych z wynikami toksykologii.

Tragedia i otrucie na Bemowie

Do tragicznego w skutkach zdarzenia doszło w niedzielę po południu. Na sali zabaw przy ulicy Konarskiego na warszawskim Bemowie przebywał 35-letni Tomasz M. z 4,5-letnim synem Arturem i 6-letnią córką Kornelią. Spotkanie było nadzorowane przez kuratora społecznego, który jest jednocześnie funkcjonariuszem policji. Około godziny 17 mężczyzna miał poprosić kuratora o możliwość udania się do toalety z chłopcem.

Zaniepokojony kurator po około dwóch minutach udał się do toalety. Tam znalazł nieprzytomne dziecko na podłodze, a po wyważeniu drzwi do kabiny odnalazł również nieprzytomnego ojca. Funkcjonariusz udzielił im pomocy i wezwał pogotowie.

RadioZET.pl/PAP/MP