Zaatakował kobietę przy stacji metra. „Włożył rękę między nogi”, „byłam sparaliżowana”

11.06.2019 15:51
Metro
fot. Stacja Metro Służew/Wikimedia.Commons

Agresywny mężczyzna zaatakował młodą kobietę w okolicy jednej ze stacji warszawskiego metra. Policja potwierdza, że poszukuje sprawcy, choć pani Aleksandra, która nagłośniła tę sprawę w mediach, nie unika krytycznych uwag także pod adresem przedstawicieli służb. 

Pani Aleksandra, którą zboczeniec zaatakował w poniedziałek ok. godz. 14 niedaleko stacji metra Służew w Warszawie, postanowiła nagłośnić sprawę. Najpierw napisała o wszystkim na Facebooku:

„DZIEWCZYNY W Warszawie kręci się chory psychicznie lub naćpany mężczyzna. Spodenki w kratkę, dość wysoki, szczupły i szara koszulka (później był widziany bez). Wyglądał jak robotnik. Próbuje gwałcić i dusić młode kobiety. Ostatnio widziany w okolicy metra Służew. Ja zdążyłam w ostatniej chwili się uwolnić dlatego proszę. Uważajcie na siebie i udostępniajcie ponieważ nikt nie wie gdzie on się teraz znajduje. Miejcie oczy szeroko otwarte, proszę” – czytamy.

Zobacz także

Post udostępniło już ponad 1000 osób, a w komentarzach sporo kobiet pisze, że również spotkały agresywnego mężczyznę. Wedle ich relacji miał on grasować w okolicach placu Konstytucji, przy Rondzie Wiatraczna bądź w pociągach Kolei Mazowieckiej. 

Zaatakował ją przy stacji metra. Zgłosiła sprawę na policję

Następnie pani Aleksandra skontaktowała się z redakcją Wirtualnej Polski, której bardziej szczegółowo opisała całą sytuację. „Szłam osiedlową uliczką z psem. Patrzyłam w telefon. Ten mężczyzna podszedł mnie od tyłu, lewą rękę włożył mi między nogi, zaczął ściskać. Byłam sparaliżowana. Obok nie było nikogo, tylko starszy mężczyzna gdzieś w oddali. Odepchnęłam go. Zabrał rękę i stanął naprzeciwko mnie, około metr przede mną. Powiedział »przepraszam« i chwycił mnie za biust jedną ręką, a drugą sięgnął do mojej szyi i próbował dusić” – relacjonuje w rozmowie z WP. 

Zobacz także

Na policję zgłosiła się jeszcze tego samego dnia (ponoć miały wówczas zostać przesłuchane jeszcze trzy inne osoby zgłaszające podobne sytuacje). Czytelniczka WP przyznaje, jak trudnym doświadczeniem była dla niej rozmowa z policjantką, która w raporcie, w zamierzeniu opartym na jej zeznaniach, zamieściła adnotację, że poszkodowana nie krzyczała w momencie ataku oraz że miała na sobie spódniczkę krótszą niż w rzeczywistości.

– Wzięła mnie kobieta, która zbierała moje zeznania. Napisała w nich, że nie krzyczałam ani w trakcie, ani po fakcie. Musiałam jej tłumaczyć, że to dlatego, że byłam w szoku, a nie dlatego, że podobało mi się to, co się działo. Napisała też, że miałam sukienkę z głębokim dekoltem i chciała napisać, że była do uda. Co było nieprawdą, bo sukienka była za kolano – relacjonuje.

Ogólnopolski Strajk Kobiet komentuje

Wątek ten podjął Ogólnopolski Strajk Kobiet, który na swoim profilu udostępnił historię pani Aleksandry, krytycznie odnosząc się do postawy przedstawicieli służb w tej sytuacji:

„Pisze do nas roztrzęsiona Aleksandra. Tuż po zdarzeniu poszła zgłosić je na policję – przesłuchująca ją policjantka zasugerowała, że prowokowała spódniczką i dużym dekoltem, na komisariacie stwierdzono także, że nie ma potrzeby sporządzenia portretu pamięciowego. W komentarzach u Aleksandry pojawiają się informacje od innych osób, które spotkały mężczyznę. Czy potrzeba tragedii, aby policja zaczęła działać?” – czytamy.

Policja szuka świadków i apeluje

Co na to policja? „Przyjęliśmy zawiadomienie od tej pani. Policjanci poszukują mężczyzny, który wczoraj między 14 a 14:30 w rejonie metra Służew zaczepił kobietę i dotknął ją w miejsce intymne. Mamy jego rysopis, zabezpieczamy monitoringi i prowadzimy działania, by go namierzyć i zatrzymać” – powiedział w rozmowie z Wirtualną Polską asp. szt. Robert Koniuszy z Komendy Rejonowej Policji Warszawa II.

Zobacz także

Koniuszy przekazał, że poszukiwany mężczyzna może być w wieku ok. 25-30 lat. Zapewnił również, że policja pracuje nad jego znalezieniem, że szuka świadków i poprosił wszystkie kobiety, które padły jego ofiarami, widziały go bądź po prostu mają na jego temat jakiekolwiek informacje, o to, by zgłaszały się na policję. 

RadioZET.pl/wp.pl/Facebook