Zamknij

Zginął od 17 ciosów nożem. Morderca ciało zostawił na balkonie

21.02.2020 13:38
Zdzisław Beksiński - mural
fot. Google Maps (mural Zdzisława Beksińskiego, ul. Sonaty 6)

O tej zbrodni mówiła cała Polska. Jeden z najbardziej oryginalnych artystów współczesnych Zbigniew Beksiński zginął 15 lat temu z rąk syna znajomego w swoim domu na warszawskim Służewie. Mordercę dobrze znał.

Na zwłoki malarza natknął się 21 lutego 2005 roku ok. godz. 22.00 Krzysztof K., znajomy Beksińskiego, który pomagał mu w remontach. Pojechał razem ze szwagrem artysty do jego mieszkania przy ulicy Sonaty 6, ponieważ zaniepokoiły go nieodebrane połączenia. Beksiński zawsze zostawiał wiadomość. Ciało malarza znalazł na balkonie.

Chcesz być na bieżąco z newsami z Warszawy? Dołącz do naszej grupy na FB

Policjanci od początku twierdzili, że Beksińskiego zabił ktoś z kręgu bliskich znajomych. Artysta przyjął mordercę w podkoszulku i szortach, czyli ufał mu. Zabójcą okazał się 19-letni syn Krzysztofa K. - Robert. On również znał się z Beksińskim - czasem wykonywał drobne prace u niego. W toku śledztwa zeznał, że Beksiński odmówił mu udzielenia pożyczki. To go rozzłościło.

Malarz zginął od 17 ciosów nożem. Ślady po bestialskiej zbrodni zabójcy pomagał zacierać jego kuzyn. Z mieszkania wynieśli dwa aparaty fotograficzne i kolekcję płyt CD. W listopadzie 2006 roku Robert K. został skazany na 25 lat więzienia. Jego krewny dostał 5 lat.

Zobacz także

Blok, w którym mieszkał Beksiński

Sonaty 6 - blok, w którym mieszkał Zdzisław Beksiński

‧ fot. Google Maps

„Beksiński – twórca i sąsiad”. Wystawa w Służewskim Domu Kultury

Niektórzy twierdzą, że nad rodziną Beksińskich wisiało fatum. Nagła śmierć żony z powodu tętniaka aorty, następnie samobójstwo syna, znanego dziennikarza Tomka Beksińskiego, a potem morderstwo twórcy niezwykle tajemniczych i mrocznych obrazów.

W 2001 roku Zdzisław Beksiński mieszkał już sam. Dbał o swoje bezpieczeństwo, nie wpuszczał obcych do domu, zamontował drzwi antywłamaniowe, a nawet kamerę, przez którą obserwował, kto do niego dzwoni. Mimo to nie udało mu się uniknąć tragedii.

Zdzisław Beksiński
fot. PIOTR DZIECIOLOWSKI/REPORTER

15 lat po śmierci Beksińskiego jego legenda wciąż żyje. Służewski Dom Kultury z okazji 91. rocznicy urodzin artysty zaprasza na weekend poświęcony malarzowi.

To spotkanie, które organizujemy, którego tytuł z resztą głosi „Beksiński – twórca i sąsiad” będzie miało na celu odkłamanie niektórych tych legend, może odkrycie tego artysty bardziej jako człowieka i naszego sąsiada, bo to człowiek, który od 1977 roku mieszkał w Warszawie, chodził do restauracji z takim charakterystycznym dużym „M” na Służewie właśnie, przechadzał się po Warszawie, tutaj tworzył i też dokonał żywota

– opowiadał znawca sztuki Beksińskiego, Kamil Śliwiński w rozmowie z Polskim Radiem RDC.

Od 19 lutego do 8 marca w SDK będzie można podziwiać wystawę fotografii z czasów, zanim artysta przeprowadził się wraz z rodziną na warszawski Służew. Ekspozycja jest udostępniona dzięki uprzejmości Muzeum Historycznego w Sanoku.

Z kolei na piątek, 21 lutego zaplanowano pokaz materiałów wideo z rodzinnego archiwum malarza, z których powstał docelowo dokument “Z wnętrza”. Po seansie - dyskusja. Wstęp jest bezpłatny.

Dzień później, w sobotę 22 lutego o 17.00 i 20.00 odbędzie się „Wywiad, którego nie będzie”, spektakl napisany przez Wiesława Banacha na podstawie tekstów Zdzisława Beksińskiego pochodzących z różnych lat jego życia. Bilety po 40 zł dostępne są w kasie i na stronie wydarzenia.

Zobacz także

RadioZET.pl/RDC