Zamknij

Zastrzelił sąsiadkę, chciał zabić jej syna i wysadzić altanę. 65-latek oskarżony

Bartłomiej Chudy
07.09.2020 09:08
Warszawa, zabójstwo sąsiadki
fot. trybex/easyfotostock/Eastnews

Dożywotnie więzienie grozi 65-letniemu Andrzejowi K., który przed rokiem, w czasie inspekcji budowlanej na warszawskim Bródnie, postrzelił sąsiadkę, a następnie próbował zabić jej syna i wysadzić budynek przy użyciu materiałów wybuchowych. Prokuratura z Warszawy Pragi przygotowała akt oskarżenia przeciwko mężczyźnie. W zeznaniach przyznał, że do tragedii przyczynił się ciągnący się konflikt sąsiedzki.

Do zabójstwa doszło w lipcu 2019 roku przy ulicy Łąkocińskiej 3. W dniu tragedii pokrzywdzeni wezwali inspektora budowlanego, któremu zgłosili, że K. zbudował na podwórku pod budynkiem mieszkalnym nielegalne szambo. Od dłuższego czasu pozostawali ze sobą w konflikcie.

Podczas kontroli Andrzej K. sięgnął po broń i oddał kilka strzałów do Agnieszki G. Rany okazały się śmiertelne. Chwilę później mężczyzna wycelował broń w kierunku jej syna, jednak nie wypaliła. Wówczas próbował ugodzić go nożem w okolice żeber.

Zabójstwo na Bródnie. Z nożem, bronią palną i koktajlami mołotowa zemścił się na sąsiadach

Nie udało mu się, więc pospieszył do pobliskiej altany, w której znajdowały się rzeczy pokrzywdzonych. Używając benzyny chciał podpalić budynek. Całość makabrycznej historii widział inspektor budowlany.

Zobacz także

Dziś w sprawie pojawił się akt oskarżenia. Informację przekazał rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.

Andrzej K. został oskarżony o zabójstwo Agnieszki G. poprzez oddanie do niej strzałów z broni palnej. Mężczyzna spowodował u pokrzywdzonej pięć ran postrzałowych. Oskarżony jest także o usiłowanie pozbawienia życia Adriana G., syna pokrzywdzonej

 – wymienił prokurator Marcin Saduś.

65-latek odpowie także za zniszczenie w wyniku pożaru mienia, a także za przetwarzanie materiałów wybuchowych bez wymaganego zezwolenia. Oskarżony przyznał się do winy, złożył w sprawie obszerne wyjaśnienia.

Zobacz także

Tłem w tej tragicznej historii był niekończący się konflikt sąsiedzki. K. był skłócony z rodziną Agnieszki G. Oskarżony tłumaczył, że próbowano mu ograniczać prawo do zarządzania nieruchomością, mimo że był współwłaścicielem budynku. Dodał, że gdy wrócił po kilku tygodniach nieobecności, to zastał rozebrane budynki gospodarcze.

Za zabójstwo sąsiadki i usiłowanie pozbawienia życia jej syna grozi mu dożywocie.

RadioZET.pl/PAP