Zamknij

''GW'': Tak Jan Śpiewak bronił się w sądzie. ''Skróty myślowe i hipotezy''

18.12.2019 12:17
Jan Śpiewak
fot. Jakub Kaminski/East News

"Gazeta Wyborcza" ujawnia szczegóły wyroku na Jana Śpiewaka. Wynika z nich, że aktywista bronił się w sądzie, twierdząc, że jego oskarżenia były "opiniami" i "hipotezami".

13 grudnia warszawski Sąd Okręgowy uznał Jana Śpiewaka za winnego zniesławienia mecenas Bogumiły Górnikowskiej-Ćwiąkalskiej. Tym samym podtrzymany został wyrok niższej instancji. Aktywista musi zapłacić 5 tys. zł grzywny i 10 tys. zł nawiązki na rzecz mecenas.

Śpiewak po ostatnim spotkaniu z Andrzejem Dudą zapowiedział, że prawdopodobnie jeszcze w tym tygodniu zwróci się do prezydenta o ułaskawienie. Szczegóły procesu były utajnione. Teraz "Gazeta Wyborcza" poznała dokumenty z procesu.

Chcesz być na bieżąco z newsami z Warszawy? Dołącz do naszej grupy na FB

"GW" zalazła się w posiadaniu pozwu, wyroku sądu I instancji i apelacji Śpiewaka. Dokumenty miała zdobyć ze źródeł sądowych.

Używa panieńskiego nazwiska mecenas

„Boom. Córka ministra Ćwiąkalskiego przejęła w 2010 r. metodą na 118-letniego kuratora kamienicę na Ochocie” - brzmi tweet Śpiewaka z października 2017 roku. Jak podaje "Wyborcza", aktywista konsekwentnie używa panieńskiego nazwiska mecenas.

Chodzi o budynek przy ul. Joteyki 13. Jak relacjonuje "GW", Śpiewak utrzymuje, że "Górnikowska w sprawie nie pojawiła się przypadkiem i że stał za tym Ćwiąkalski, w latach 2007-09 minister sprawiedliwości".

Od tego momentu Śpiewak zamieszcza kolejne informacje o „przekazaniu córce Ćwiąkalskiego sklepu i 11 rodzin na Ochocie”, o „przejęciu przez córkę ministra metodą na kuratora połowy kamienicy”, „przejęciu kamienicy metodą na zmarłego”, „grubej aferze z udziałem elity prawniczej”, „dramacie lokatorów kupionych przez córkę Ćwiąkalskiego” - czytamy.

Zobacz także

"Niesprawdzone zarzuty"

Jak podaje dziennik, Górnikowska w związku z zarzutami artykułowanymi przez Śpiewaka złożyła prywatny akt oskarżenia z art. 212 kodeksu karnego. "W sądzie aktywista odrzuca ugodę, mimo że Górnikowska chce tylko zaprzestania pomówień oraz przeprosin na Twitterze i Facebooku" - pisze "Wyborcza".

Sąd w wyroku pierwszej instancji stwierdził, że w sprawie kluczowa była kwestia prawdziwości zarzutów Śpiewaka i wskazał, że w swoich wypowiedziach działacz miejski przedstawił fakty, które w rzeczywistości nie miały miejsca - kontynuuje gazeta.

W wyroku napisano m.in.: "Reprywatyzacja w Warszawie budzi kontrowersje społeczne, prawdą jest też, że na ten proceder zwrócił uwagę Jan Śpiewak, nie oznacza to jednak uprawnienia Jana Śpiewaka do formułowania niesprawdzonych zarzutów pod adresem Bogumiły Górnikowskiej".

"Hipotezy i skróty myślowe"

Jak relacjonuje "GW", sąd stwierdził ponadto, że "Jan Śpiewak, nie dysponując wiarygodnymi dowodami, zarzucił nadużycie wykonywanego zawodu w procesie zwrotu kamienic w ramach reprywatyzacji warszawskiej. Uczynił to, wykorzystując swój autorytet jako społecznika, który ujawnił nieprawidłowości przy prywatyzacji, i kierując się doraźną korzyścią związaną z dyskredytowaniem Bogumiły Górnikowskiej".

"Wyborcza" podkreśla, że aktywista "składając apelację, nie upierał się już, że mówił prawdę. Bronił się, że jego oskarżenia były +wyłącznie opiniami+ i +hipotezami+". Jak pisał, +kluczowe inkryminowane sformułowania nie stanowiły zdań w sensie logicznym. Nie przedstawiały informacji, ale jedynie opinie. Ich odbiorców miały sprowokować do krytycznej oceny podstawowych problemów życia publicznego, zostawiając im jednocześnie pole do interpretacji+" - czytamy w dzienniku.

Jak informuje "GW", Śpiewak stwierdził, że atakując Górnikowską, "posługiwał się oczywistymi skrótami myślowymi oraz sformułowaniami, które nie mają jednoznacznych desygnatów i podlegają swobodnej interpretacji". "Jak zapewniał, +nigdy nie twierdził, że (Górnikowska) popełniła jakiekolwiek przestępstwo".

RadioZET.pl/"Gazeta Wyborcza"/PAP