Zamknij

Upchane w klatkach bez dostępu do wody i światła. Rasowe szczeniaki uratowane

16.01.2020 11:43
uratowane psy
fot. Facebook.com/OTOZ.Warszawa

Labradory, beagle i jack russel teriery - wolontariusze z OTOZ Animals uratowali rasowe szczenięta z pseudohodowli pod Grodziskiem Mazowieckim.

Szczeniaki w ciasnych klatkach z przepiórkami

Rasowe szczenięta przeznaczone na sprzedaż były przetrzymywane w skandalicznych warunkach bez dostępu do wody i światła. Informację o pseudohodowli członkowie stowarzyszenia otrzymali od osoby, która kiedyś kupiła tam psa.

Wolontariusze szybko skontaktowali się z innymi organizacjami i razem pojechali na miejsce.

Początkowo nie chciano wpuścić nas na teren posesji, wezwaliśmy policję, i w jej asyście zostaliśmy wpuszczeni - relacjonował Rafał Koc, inspektor ds. ochrony zwierząt OTOZ Animals, cytowany przez "Gazetę Stołeczną".

Chcesz być na bieżąco z newsami z Warszawy? Dołącz do naszej grupy na FB

Widok, jaki spotkali na miejscu, ich przeraził.

Dzisiejsza interwencja w fabryce psów. Kolejne zgłoszenie, kolejna interwencja, kolejny psi dramat! Szczenięta bez wody, bez dostępu do światła dziennego, poupychane w ciasnych, brudnych klatkach, wśród dziesiątek ptaków! - czytamy na facebookowej stronie OTOZ Animals Inspektorat Warszawa.

Dorosłe psy były trzymane w odpowiednich warunkach. Mniejsze nie miały tyle szczęścia.

[...] Dziewięć szczeniąt zastaliśmy zamkniętych w komórce bez dostępu do światła dziennego i wody, w klatkach jak dla królików. Do tego wśród dziesiątek przepiórek, pozamykanych w innych klatkach. Psy odebraliśmy na zasadzie zrzeczenia, mamy pod swoją opieką jednego, resztę przekazaliśmy do innych fundacji. Ten, którym się zaopiekowaliśmy, ma problemy z sercem, a gdy go odebraliśmy był bardzo brudny i zarobaczony – dodał Koc.

Organizacje nie będą mogły ratować zwierząt?

Koc razem ze stowarzyszeniem przeprowadza ok. 300 interwencji, około jedną dziennie. Niestety, jak mówi, przetrzymywanie zwierząt w skandalicznych warunkach najwyraźniej się opłaca. Pseudohodowcy często tłumaczą, że właśnie mieli nalać czworonogom wody, posprzątać czy jechać do weterynarza.

Dorastające psy są sprzedawane na serwisach z ogłoszeniami po ok. 500 zł. Jeśli ktoś nie zna się na zwierzętach, może nie zauważyć, że szczeniak jest zarobaczony czy chory.

Teraz organizacje takie jak OTOZ Animals mogą reagować w sytuacji zagrożenia zdrowia i życia zwierząt. Nie wiadomo jednak, jak długo. 10 stycznia na posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu ds. Ochrony Zwierząt przedstawiono projekt zmiany ustawy.

Obecnie w Sejmie toczą się rozmowy o odebraniu możliwości organizacjom społecznym dostępu do takich właśnie miejsc i ratowaniu zwierzęcych żyć. Nie możemy na to pozwolić! - czytamy na facebookowej stronie stowarzyszenia.

Z uzasadnienia projektu nie wynika wprost, że organizacje nie będą mogły ratować zwierząt, ale jest mowa o "doprecyzowaniu pewnych przepisów", a to może wprowadzać w błąd.

Z przepisów wynika jednak wyraźnie, że po ich wejściu w życie organizacje będą mogły wyłapywać tylko bezpańskie psy biegające po drodze czy lesie. Z posesji właścicieli mogłaby odbierać maltretowane zwierzęta tylko policja lub straż miejska, i to tylko po otrzymaniu odpowiedniej zgody powiatowego lekarza Weterynarii. Zwierzęta mogłyby być więc odbierane tylko w godzinach pracy urzędu. To absurd - komentuje adwokat Katarzyna Topczewska, pełnomocniczka Fundacji Viva!

Zobacz także

RadioZET.pl/"Gazeta Stołeczna"/Facebook