Zamknij

Nie żyje Jan Maruszewski ps. "Janusz", żołnierz batalionu "Zośka"

27.01.2020 13:59
Jan Maruszewski
fot. Facebook.com/powstanczebiogramy

Jan Maruszewski ps. "Janusz" zmarł w wieku 93 lat. Był jednym z ostatnich żyjących żołnierzy batalionu "Zośka".

Jan Maruszewski nie żyje. Jeden z ostatnich żołnierzy batalionu "Zośka", , zmarł w nocy z niedzieli na poniedziałek. O śmierci bohatera poinformowało Muzeum Powstania Warszawskiego.

Na Wieczną Wartę odszedł Pan Jan Maruszewski "Janusz" (1926-2020), jeden z ostatnich żyjących żołnierzy batalionu "Zośka". Miał 93 lata. Cześć Jego Pamięci! - czytamy na profilu Powstańcze Biogramy Muzeum Powstania Warszawskiego na Facebooku.

Chcesz być na bieżąco z newsami z Warszawy? Dołącz do naszej grupy na FB

Janusz Maruszewski urodził się 7 maja 1926 roku w Warszawie. Wraz z rodziną mieszkał przy ulicy Okopowej. 1 sierpnia 1944 roku Maruszewski jako ochotnik dołączył do powstańców. Zaprzysiężono go 3 sierpnia, w plutonie "Włodek", kompanii "Maciek" batalionu "Zośka" zgrupowania "Radosław". Przyjął pseudonim "Janusz". 

Pierwsza akcja 

Jak wspominał, jeszcze przed przysięgą, pierwszego dnia powstania, udało mu się zdobyć karabin.

Chyba trzeciego dnia poszliśmy na akcję na cmentarz ewangelicki, Okopową do Mireckiego. Szedłem pierwszy jako znający teren – tam się wychowałem. Przeszliśmy duże boisko, po lewej stronie były jakieś budynki mieszkalne, a po prawej stronie był parkan, oddzielający ulicę od boiska "Skry". Małe boisko, które było okolone wałem. Od ulicy Mireckiego był dość spory wał i była wyrwa w murze i usłyszałem niemieckie głosy. Miałem lornetkę, więc patrzyłem, jak oni usytuowali się na górze z karabinem maszynowym, ale mnie nie zauważyli. Wycofałem się, a reszta kolegów szła boiskiem od Okopowej. Jak Niemcy zobaczyli, zaczęli siekać, to ledwo z duszą uciekłem. Wycofałem się z powrotem i to była moja pierwsza akcja - wspominał Maruszewski po latach.

Ranny, aresztowany, skazany

W kolejnych dniach Maruszewski brał udział w akcjach na cmentarzach żydowskim i ewangelickim. 11 sierpnia oddział wycofał się na ulicę Bonifraterską, gdzie żołnierz został ranny i trafił do powstańczego szpitala na rogu Podwala i Długiej, potem na Miodowej. Udało się usunąć większość odłamków z jego ciała, został tylko największy, pomiędzy żebrami.

Odłamek ten wyszedł mi pod skórę w 1947 roku podczas odsiadki we Wronkach. Po wyjściu z Wronek w roku 1951 wyjęto mi ten odłamek. Mam go teraz na pamiątkę - wspominał.

Na początku września, wraz z oddziałem, przeszli kanałami do Śródmieścia. Ośmiogodzinna droga kanałami spowodowała, że zaleczone rany się odnowiły i konieczna była kolejna operacja.

W szpitalu na Hożej leżałem już do końca. Już byłem troszkę zdrowszy, ręka na temblaku - wspominał.

Jego oddział wycofał się na Czerniaków, Maruszewski do kapitulacji został w szpitalu i jako ranny wyszedł z innymi oddziałami do obozu w Pruszkowie, skąd przewieziono go wraz z grupą więźniów do Stalagu 344 Lamsdorf, gdzie doczekał wyzwolenia i wrócił do Warszawy.

3 sierpnia 1945 roku Jan Maruszewski został aresztowany, osadzony i za "próbę obalenia ustroju Polski Ludowej" skazany na 10 lat więzienia, którą odbywał od sierpnia 1945 roku do sierpnia 1950 roku we Wronkach. Dzięki amnestii z 1947 roku wyrok skrócono o 5 lat.

W dalszym swoim życiu byłem przeciw ustrojowi, jaki panował w Polsce. Nie wstąpiłem do ich partii, mimo bardzo wielu nacisków. I dzięki Panu Bogu przetrzymałem to wszystko! Po wyjściu nie mogłem pracy dostać nigdzie i tak dalej. Musiałem zaczynać od pracy fizycznej. Po dwóch latach ożeniłem się, założyłem rodzinę - wspominał Maruszewski.

RadioZET.pl/PAP