Nastolatek z Malty prowadził po narkotykach. Śmiertelnie potrącił rowerzystę

18.12.2019 13:32
rower
fot. MAREK MALISZEWSKI/REPORTER

Obywatel Malty śmiertelnie potrącił rowerzystę w Bielawie (gmina Konstancin-Jeziorna, woj. mazowieckie). Sąd Okręgowy w Warszawie wydał prawomocny wyrok w jego sprawie, obniżając mu karę.

Tragiczny wypadek wydarzył się 3 czerwca 2018 roku. Przed południem 17-letni wówczas Piero C. z Malty poruszał się ulicą Powsińską sportowym mercedesem - informuje "Gazeta Stołeczna". Nawierzchnia była mokra, a droga wąska i nierówna. W pewnym momencie kierowca stracił panowanie nad autem, zjechał na lewą stronę i staranował 77-letniego rowerzystę. Mężczyzna nie przeżył.

Chcesz być na bieżąco z newsami z Warszawy? Dołącz do naszej grupy na FB

Nie miał prawa jazdy

Piero C. został aresztowany. Okazało się, że poruszał się samochodem bez prawa jazdy. Badania toksykologiczne wykazały, że był pod wpływem marihuany.

Wyrok w jego sprawie zapadł w lutym 2019 roku. Sąd Rejonowy w Piasecznie skazał wówczas Maltańczyka na cztery lata więzienia i dożywotni zakaz kierowania pojazdem. Nałożono na niego także 30 tys. zł zadośćuczynienia wobec żony zmarłego.

Obrońcy Piera C. złożyli apelację. We wtorek warszawski Sąd Okręgowy uznał, że obywatel Malty nie prowadził auta pod wpływem narkotyku, ale jedynie po jego spożyciu. Wyrok został złagodzony. Mężczyzna został skazany na karę trzech i pół roku więzienia oraz zakaz prowadzenia pojazdów na 10 lat. Zadośćuczynienie dla wdowy podtrzymano.

Zobacz także

"Brawura i brak wyobraźni"

- Głupota młodzieńcza spowodowała, że ktoś stracił życie. Ale to, co ten młody człowiek przeżył po wypadku, spełnia dużą funkcję resocjalizacyjną. To go dużo nauczyło. Warto dać mu szansę i obniżyć wyrok – przekonywała adwokatka Wiktoria Domaradzka w mowie końcowej.

Sędzia Urszula Myśliwska w uzasadnieniu wyroku podkreśliła z kolei, że kara w I instancji "nie była rażąco surowa". Jednocześnie, jako okoliczności łagodzące, wskazała młody wiek oskarżonego i wyrażoną przez niego skruchę. 17-latek kilkukrotnie przepraszał bliskich zmarłego.

Nie możemy jednak stracić z pola widzenia okoliczności jego obciążających. Wsiadł za kierownicę bez uprawnień i umiejętności, znacznie przekroczył prędkość, prowadził pojazd po użyciu środka działającego podobnie jak alkohol. To, że droga była w złym stanie, także działa na jego niekorzyść. Powinien jechać dostosować technikę i taktykę jazdy do panujących warunków. To była brawura i brak wyobraźni – oświadczyła sędzia Myśliwska.

RadioZET.pl/"Gazeta Wyborcza"