Zamknij

Koronawirus. Azjatka nie kupiła sukni ślubnej. Pracownice "bały się śmierci"

11.03.2020 12:26
suknia ślubna
fot. Shutterstock

W salonie sukien ślubnych w Warszawie wyproszono azjatyckie klientki. Powód? Lęk przed koronawirusem. Na nic zdało się tłumaczenie, że kobiety od lat mieszkają w Polsce i z wirusem nie miały do czynienia. Właściciel punktu podaje jednak inną wersję wydarzeń.

Klientki pochodzące z Indonezji odwiedziły jeden z salonów sukien ślubnych przy ulicy Jana Pawła. Konsultantki odmówiły ich obsługi, tłumacząc się lękiem przed koronawirusem. O sprawie napisał Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych na Facebooku.

Chcesz być na bieżąco z newsami z Warszawy? Dołącz do naszej grupy na FB

Karni i Pratiwi mieszkają od lat w Polsce, mają polskich mężów. Jednej z nich zamarzył się prawdziwy ślub, w białej sukni, bo dotąd był tylko cywilny. Zarezerwowały więc termin na przymierzanie sukien w salonie ślubnym w Warszawie, przy Al. Jana Pawła II. Jednak nie przymierzyły ani jednej

- czytamy na facebookowej stronie OMZRiK.

Kiedy klientki weszły do salonu, pracownice popatrzyły na nie i zniknęły na zapleczu. Po chwili z kobietami rozmawiał już właściciel punktu z sukniami, który miał poprosić Azjatki o opuszczenie lokalu.

Zobacz także

Pracownice przestraszyły się koronawirusa

Karni i Pratiwi miały usłyszeć, że nie zostaną obsłużone. Gdy zapytały o powód takiej sytuacji, wyjaśniono im, że chodzi o ich pochodzenie.

Mężczyzna miał wyjaśnić, że pracownice nie chcą mieć kontaktu z Azjatkami, bo "boją się śmierci". Karni i Pratiwi pochodzą z Indonezji, jednak jak tłumaczyły, od lat mieszkają w Polsce i nie wyjeżdżały do Azji. Mimo to zostały wyproszone ze sklepu.

Z właścicielem salonu skontaktowała się "Gazeta Wyborcza". Przyznał on, że sytuacja rzeczywiście miała miejsce, a pracownice nie obsłużyły klientek ze względu na lęk przed koronawirusem, jednak rozmowa - według niego - brzmiała trochę inaczej.

Azjatki dzień wcześniej miały gościć w innym salonie właściciela - outlecie ślubnym. Tam zostały obsłużone wzorowo, jednak nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności jedna z konsultantek kilka godzin później dostała wysokiej gorączki. Kiedy wieść się rozniosła, a dodatkowo w trakcie rozmowy wyszło na jaw, że przyszła panna młoda podróżowała, personel zareagował paniką.

Zobacz także

"Napluła na blat"

Właściciel dodał w rozmowie z "GW", że chciał, by Azjatkę obsłużyła inna pracownica, jednak nie zdążył. Klientka miała wyjść rozwścieczona, a na odchodne "napluła na blat".

Ośrodek złożył zawiadomienie do prokuratury w sprawie dyskryminacji. Potwierdził je prokurator Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

"Dzisiaj Karni nie chce umawiać się w kolejnych salonach, prosi o to męża. I za każdym telefonem upewnia się, czy powiedział, że jest Azjatką i czy nie zostanie wyrzucona z kolejnego sklepu" - czytamy na Facebooku OMZRiK.

Właściciel salonu wierzy za to, że dzięki nagraniom z monitoringu będzie w stanie obronić swoją wersję wydarzeń.

Zobacz także

Koronawirus w Warszawie

W województwie mazowieckim odnotowano dotąd cztery przypadki wywoływanej koronawirusem SARS-CoV-2 choroby COVID-19. Wszystkie te osoby są hospitalizowane w Warszawie.

W całej Polsce potwierdzono 25 przypadków zakażenia koronawirusem.

Koronawirus - najnowsze informacje

Koronawirus w Polsce: liczba zachorowań, ważne informacje. RAPORT

Koronawirus - RAPORT: objawy, leczenie, epidemia

Koronawirus: interaktywna mapa zachorowań. Gdzie jest koronawirus? [Mapa live]

Koronawirus - infolinia NFZ, numer telefonu

Podejrzenie koronawirusa: co zrobić? Postępowanie epidemiologiczne [Schemat]

Procedury dot. koronawirusa na lotniskach w Polsce

RadioZET.pl/Facebook/OMZRiK/"Gazeta Stołeczna"