Zamknij

Koronawirus. "Przechadzał się po sklepie godzinę, wyszedł z bochenkiem chleba"

30.03.2020 12:08
zakupy w dobie koronawirusa
fot. Shutterstock

Nawet dwie godziny w kolejce do kasy spędzają klienci jednego z warszawskich marketów. Jego pracownica w anonimowym liście do redakcji Onetu zaapelowała do warszawiaków o pozostanie w domach. Jak podkreśliła, "z każdym tygodniem, im głośniej mówi się o zagrożeniu koronawirusem, tym ludzi przybywa". Sieć oświadczyła, że wdrożyła odpowiednie środki bezpieczeństwa i wprowadziła limity osób, które mogą zostać obsłużone jednocześnie.

Pracownica hali Selgros przy ul. Marsa w Warszawie napisała do redakcji Onetu. Kobieta obawia się o swoje bezpieczeństwo. Jak podkreśliła, do hali przybywają tłumy ludzi, a do dnia, w którym wysłała list (26.03 - red.), nie było żadnych przepisów dotyczących limitów osób.

Chcesz być na bieżąco z newsami z Warszawy? Dołącz do naszej grupy na FB

Kolejki w dniach szczytu oznaczały nawet do dwóch godzin czekania na obsłużenie w kasie. Dzień w dzień przychodzą setki, jeśli nie tysiące osób, niektórzy w maskach, większość w rękawiczkach. Osoby w każdym wieku, również rodziny z dziećmi. Do dnia dzisiejszego (czwartek 26.03), nie ma żadnej regulacji ilości osób przebywających w hali. Ilu klientów przyjdzie, tylu może spokojnie wędrować po wszystkich działach

- zaalarmowała czytelniczka w liście do Onetu.

Zobacz także

"Co się dzieje z rozsądkiem?"

Pracownica marketu zauważyła, że w południe i po południu w dziale warzyw, który jest odizolowany od reszty hali szklanymi ścianami, "tłok bywa taki, że trzeba się przeciskać pomiędzy klientami".

Kasjerzy zostali uzbrojeni w rękawiczki i płyny do dezynfekcji, zostały wyznaczone linie, regulujące odstępy. Cóż z tego, skoro z powodu zmniejszającej się liczby pracowników, klienci są obsługiwani przez te same osoby, które dzień w dzień mają kontakt z setkami innych osób, z których każdy może być nosicielem wirusa

- napisała pracownica hurtowni.

Jak podkreśliła autorka listu, wiele osób to tzw. spacerowicze.

Rekordzista w dniu wczorajszym przechadzał się po sklepie ponad godzinę i wyszedł z bochenkiem chleba. Obserwuję zachowania ludzi pod aptekami, w kolejkach pod pocztą, sklepem, stoją w dużych odstępach, podchodzą pojedynczo, przestrzegają rozsądnych wytycznych. Co się dzieje z rozsądkiem, który opuszcza ludzi po przekroczeniu drzwi naszej hali?

- kontynuowała pracownica, która obawia się o własne zdrowie i życie. Dodała, że klienci nie stosują się do wytycznych dotyczących zachowania odpowiedniej odległości.

"My - pracownicy - też jesteśmy organizmami żywymi i podlegamy infekcjom, też jesteśmy potencjalnym zagrożeniem, dlaczego podchodzicie do nas na bezpośrednią odległość wypytując o drożdże, które obok papieru toaletowego są najbardziej poszukiwanym towarem?" - czytamy w liście do Onetu.

Jeśli już musicie iść do sklepu, kupcie to co najpotrzebniejsze i niezbędne, nie da się zrobić zapasów wszystkiego. Niektórym łazikom może zabraknąć czasu i możliwości pochłonięcia tych zapasów, jeśli nie dostaną na czas respiratora

- zaalarmowała autorka listu.

Zobacz także

Sieć się tłumaczy. "Ograniczyliśmy liczbę wózków"

Do zarzutów pracownicy marketu odniosła się sieć Selgros. Poinformowano, że wprowadzono ograniczenia liczby klientów.

Nie jest prawdą, że do hali wpuszczani są wszyscy klienci. Ograniczyliśmy liczbę wózków zakupowych do 150, do hali mogą wejść tylko klienci, którzy taki wózek mają. Ochrona stale kontroluje liczbę klientów i nie wpuszcza ich w momencie, gdy skończą się wózki

– napisał Selgros.

Sieć oświadczyła również, że hurtownie są na bieżąco kontrolowane przez przedstawicieli sanepidu.

Wyznaczyliśmy specjalne strefy w obrębie kas w celu zachowania bezpiecznej odległości kasjera od klienta, na stanowiskach kasowych oraz w dziale informacji montowane są także szyby ochronne. Wiele hal Selgros Cash & Carry jest już w nie wyposażone i sukcesywnie wyposażane są kolejne

- czytamy w oświadczeniu sieci, cytowanym przez Onet.

Firma zaznaczyła, że wszyscy pracownicy korzystają z rękawiczek jednorazowych i płynów do dezynfekcji, a także mają możliwość skorzystania z tzw. przyłbicy ochronnej.

Wszystkie elementy stałe, które mają częsty kontakt z ciałem są poddawane regularnej dezynfekcji. Kasjerzy i pracownicy hali pracują zgodnie z grafikiem, a wszystkie przepisy i normy czasu pracy są bezwzględnie przestrzegane

- podsumował Selgros.

Zobacz także

Koronawirus - co trzeba wiedzieć?

RadioZET.pl/Onet