Chcą odstrzelić 1,5 tys. bobrów. Aktywiści protestują. "Nie ma ratunku"

22.01.2020 12:44
bóbr
fot. Shutterstock

Regionalny dyrektor ochrony środowiska wydał zgodę na zabicie 1,5 tys. bobrów na Mazowszu. Swoją decyzję tłumaczy szkodliwością zwierząt oraz wzrostem ich populacji. 

Jak informuje "Gazeta Stołeczna", do odstrzału zostały wyznaczone koła łowieckie z Płocka, Siedlec, Radomia, Ostrołęki i Ciechanowa. Zarządzenie zezwalające na uśmiercenie prawie 1500 bobrów zostało opublikowane w grudniu, a weszło w życie 6 stycznia. Myśliwi mają na to trzy lata.

Zobacz także

RDOŚ wydał wyrok na 1,5 tys. bobrów na Mazowszu

Członkowie stowarzyszenia Nasz Bóbr są oburzeni i planują petycję. Na swoim profilu na Facebooku wystosowali protest i proszą o nagłośnienie sprawy.

Materializują się słowa byłego ministra środowiska Kowalczyka, który sugerował RDOŚ-om, aby wydawali zezwolenia na odstrzał na gatunki chronione. Taką też narrację przyjął również obecny minister rolnictwa Ardanowski, który publicznie mówił o konieczności odstrzału i zachwalał walory „płetwy” bobra, które to podobno mają właściwości afrodyzjaków. RDOŚ, która nawet w swojej nazwie ma słowo OCHRONA ŚRODOWISKA, wydaje więc wyrok na zwierzęta objęte ochroną - czytamy w oświadczeniu.

Chcesz być na bieżąco z newsami z Warszawy? Dołącz do naszej grupy na FB

Aktywiści uważają, że bobry powinny przestać być postrzegane jako szkodniki.

Retencjonowanie wody, renaturyzacja rzek, mokradła, to coś czego pozbawiliśmy nasz kraj, a jest nam to niezbędne do przetrwania jako gatunkowi. Bobry robią to wszystko za darmo! - piszą.

I dodają, że musimy zacząć traktować te zwierzęta jako sojuszników w walce z suszą, która niszczy rolnicze uprawy.

Susza niszcząca nasze uprawy jest faktem i będzie jeszcze gorzej, więc musimy działać wszelkimi możliwymi sposobami. Czas na dotacje za siedliska bobrowe i czas na wsparcie finansowe, aby odpowiednio zabezpieczyć miejsca, gdzie do szkód może dochodzić. Rolnicy powinni dostać pomoc finansową i dostać adekwatne, realne pieniądze, jeśli szkody się pojawią, ale nie można zabijać sprzymierzeńców - apelują.

Zobacz także

Decyzja RDOŚ

Dokument podpisał Arkadiusz Siembida, regionalny dyrektor ochrony środowiska w Warszawie. Swoją decyzję motywuje tym, że "bobry powodują znaczące szkody poprzez podtapianie gruntów oraz niszczenie płodów i upraw rolnych, infrastruktury technicznej i innych rodzajów mienia”.

Poza tym - według uzasadnienia - zwierzęta te "przyczyniły się również do powstawania coraz większych szkód w gospodarce człowieka”. Szkody mają dotyczyć: grobli stawowych, gdzie bobry kopią nory, łąk i pastwisk ulegających degradacji w wyniku długotrwałego zalegania wody oraz kopanych nor.

Zezwala się na czynności podlegające zakazom w stosunku do bobra europejskiego (Castor fiber), zwanego dalej »bobrem«, w zakresie obejmującym umyślne płoszenie, umyślne niepokojenie, umyślne zabijanie oraz przetrzymywanie, posiadanie, zbywanie, oferowanie do sprzedaży, wymianę, darowiznę, wywożenie poza granicę państwa okazów zabitych osobników – czytamy w treści zarządzenia.

Dlaczego RDOŚ nie przeniesie bobrów? Według dokumentu „jest to mało skuteczne i wiąże się z dużymi kosztami”.

Jak zaznacza "GW", w latach 2008 – 2018 RDOŚ w Warszawie wypłacił prawie 40 mln zł za szkody wyrządzone przez te zwierzęta.

"Brak słów"

Internauci są oburzeni. Pod postem stowarzyszenia rozgorzała dyskusja nt. decyzji o zabiciu zwierząt.

Wybijmy wszystkie zwierzęta, wytnijmy wszystkie lasy. Przecież po nas nie musi być życia. Tak się zachowujemy, jakbyśmy byli pokoleniem, które jest ostatnie na tej planecie. Nie ma ratunku.

 

Brak słów, przyzwolenie na zabijanie, legalne oficjalne zaproszenie do bestialstwa i okrucieństwa wobec zwierząt. Rząd i samorządy pozwalają na to? To jutro może wejdzie ustawa na " odstrzał" starych i niedołężnych ludzi.

Zobacz także

RadioZET.pl/"Gazeta Wyborcza"/Facebook/Stowarzyszenie Nasz Bóbr