Bliscy pożegnali ofiary tragedii w Bukowinie. ''Przeżywamy czas trudny''

18.02.2020 11:38
pogrzeb ofiar

W Międzylesiu oraz w Ursusie odbyły się uroczystości pogrzebowe ofiar wypadku w Bukowinie Tatrzańskiej. Rodzina, bliscy i przyjaciele pożegnali 52-letnią Katarzynę oraz jej córki - 20-letnią Wiktorię i 14-letnią Klarę.

Msza święta w intencji zmarłych odbyła się w Kościele Najświętszej Marii Panny w Warszawie-Międzylesiu. Po niej żałobnicy przemieścili się na cmentarz rzymskokatolicki parafii Świętego Józefa w Ursusie, gdzie spoczęły ofiary tragedii.

Chcesz być na bieżąco z newsami z Warszawy? Dołącz do naszej grupy na FB

W parafii w Międzylesiu pojawiło się kilkaset osób. Jak relacjonował reporter Radia ZET Maciej Sztykiel, w ostatnim pożegnaniu zmarłym towarzyszyli: najbliższa rodzina, sąsiedzi, a także cała klasa 14-letniej Klary.

Wszyscy pogrążeni w smutku, pełni niezrozumienia dla tego, co się stało. Przed chwilą zaczęła się msza pogrzebowa w Międzylesiu, po niej żałobnicy przejdą na Cmentarz Parafialny w Ursusie, towarzysząc matce i dwóm córkom w ich ostatniej drodze

- mówił.

Wyjątkowo poruszające kazanie wygłosił odprawiający mszę świętą biskup Marek Solarczyk.

Przeżywamy czas trudny. Mamy mnóstwo pytań. Ciało nie rozumie tego, co się wydarzyło... Ale jesteśmy czymś więcej niż ciałem, jesteśmy dziećmi bożymi. Bóg przygotował dla każdego jakiś plan. Człowiek, który pragnie przytulić się do ojca, ma tę łaskę, żeby powiedzieć: "Ojcze niech się więc stanie według twego słowa" (...) Myślę, że takie odpowiedzi dawały nasze zmarłe siostry. Przez szlachetność zgadzamy się na tę opcję bożą. Z tego bólu możemy wyjść dzięki wierze

- usłyszeli wierni zgromadzeni w kościele.

W trakcie uroczystości padło wiele wzruszających słów, kiedy zmarłe wspominali ich najbliżsi.

Dziś chcielibyśmy uczcić pamięć naszych sióstr Klary i Wiktorii oraz cioci Kasi w postaci wspomnień, które zgromadziliśmy wspólnie przez lata dzieciństwa i młodości. Z Wiktorią spędziliśmy wiele pięknych chwil. Razem stawialiśmy pierwsze kroki jako narciarze, pod czujnym okiem cioci i wuja. Oboje uczyliśmy się wiązać sznurówki w butach, choć zawsze Wiktorii wychodziło to lepiej […] Jako dziecko była bardzo pomysłowa, ciężko było za nią nadążyć

– mówił bliski rodziny.

Pod koniec mszy przemówił ojciec i mąż tragicznie zmarłych. Podziękował księżom, rodzinie, przyjaciołom i znajomym za wsparcie.

Oczami wyobraźni widziałem moje córki w pięknych, białych sukniach […], a suknie mają naprawdę piękne, uwierzcie mi. [...] Pozostał we mnie żal i smutek. Wszystko, co było przez nas tak pielęgnowane, nagle runęło

– powiedział.

Rodzina zmarłych skierowała apel do osób uczestniczących w pogrzebie. Poprosiła, aby zamiast kwiatów przekazać datki do puszki, które zostaną przeznaczone na msze św. gregoriańskie w intencji zmarłych. 

pogrzeb

Tragedia w Bukowinie Tatrzańskiej

Do tragedii w Bukowinie Tatrzańskiej doszło 10 lutego na parkingu przy górnej stacji wyciągu narciarskiego Rusiń-Ski. Przed godz. 11. podmuch wiatru zerwał dach z wypożyczalni sprzętu narciarskiego. Spadł on na czwórkę turystów z Warszawy.

Mimo reanimacji nie udało się uratować 52-latki i jej 14-letniej córki. Druga córka zmarłej - 20-latka – w bardzo ciężkim stanie została przetransportowana do szpitala w Nowym Targu. Tego samego dnia wieczorem zmarła. Poszkodowany został także 16-latek, który z ranami głowy i stłuczeniem barku trafił do szpitala w Zakopanem.

Właściciel wypożyczalni nart w Bukowinie Tatrzańskiej, której zerwany dach zabił trzy osoby, usłyszał zarzut popełnienia samowoli budowlanej, do którego się przyznał.

Zobacz także

pogrzeb
pogrzeb
pogrzeb
pogrzeb
pogrzeb

RadioZET.pl/Maciej Sztykiel/PAP