Zamknij

Mieszkanka stolicy ostrzega przed agresywnym mężczyzną. Groził jej siekierą

30.01.2020 14:09
mężczyzna z siekierą
fot. Shutterstock.com

Mieszkanka warszawskiej Pragi-Południe ostrzega przed agresywnym mężczyzną. Ruszył na kobiety z siekierą. Groził też, że skrzywdzi psa. Przerażona czytelniczka zaalarmowała redakcję RadioZET.pl. "Nigdy czegoś takiego nie przeżyłam" - wspominała.

Pani Zofia wybrała się w środę około 21.30 na spacer z psem. Towarzyszyły jej dwie koleżanki. Aby zwierzę mogło pobiegać, mieszkanka Pragi-Południe często wchodzi na teren Orlika przy ulicy Rozłuckiej, mieszczącego się przy skrzyżowaniu Alei Stanów Zjednoczonych z ulicą Kinową. Tak było i tym razem. Dzięki ogrodzeniu zwierzęta czują się tam bezpieczniej.

Chcesz być na bieżąco z newsami z Warszawy? Dołącz do naszej grupy na FB

W pewnym momencie na boisko wtargnął mężczyzna i otworzył furtkę na oścież. Psy podbiegły do niego, ale udało się je odciągnąć. Nieznajomy zaczął krzyczeć na kobiety. Prawdopodobnie był pod wpływem alkoholu.

Ten Pan od początku był agresywny i bardzo się rzucał. Mówił, że jesteśmy tu bezprawnie, żebyśmy natychmiast znikały, że to nie miejsce dla psów i co sobie wyobrażamy. Nie dało się z nim rozmawiać. Zagroził nawet, że skrzywdzi jednego z psów - relacjonowała nasza czytelniczka.

Agresor zagroził, że wezwie Straż Miejską. Mieszkanka Pragi-Południe powiedziała, żeby to zrobił, nawet się ucieszyła. Pani Zofii i jej koleżankom zależało na tym, żeby mężczyzna zamknął furtkę, ponieważ bały się o bezpieczeństwo psów. 

Zobacz także

Boisko, na którym doszło do napaści
fot. Google Maps

"Ruszył na mnie z siekierą"

W pewnym momencie nieznajomy się wycofał, mówiąc "że tym razem odpuszcza, ale żeby to było ostatni raz". Niestety, po chwili powrócił, ale tym razem uzbrojony.

Na początku myślałam, że ma kij w ręku. Niestety to była siekiera. Wszedł na orlik i szedł w naszym kierunku. Stał też tak, że blokował wyjście z tego orlika. Mój pies na rękach się wyrywał i warczał tak, że nigdy go nie widziałam takiego. Udało mi się go zapiąć na smycz i wtedy zaczął na niego agresywnie szczekać, a ten ruszył na mnie z siekierą - opowiadała pani Zofia.

Przerażone kobiety krzyknęły do niego, by odszedł, bo blokuje wyjście z boiska, ale nie słuchał. Na szczęście nieopodal przechodziła para z psem.

To go chyba trochę ocuciło. Zaczął się wycofywać i w końcu wyszedł. Poszedł w kierunku Rozłuckiej i osiedli, przy okazji zaczepiając jeszcze tę parę. My finalnie po złapaniu psów i chwili oddechu wyszłyśmy drugim wyjściem na Aleję Stanów Zjednoczonych i zadzwoniłyśmy na 112 ze zgłoszeniem. Zostało nam przekazane, że kierują już sprawę na policję - kontynuowała nasza czytelniczka.

Groził mieszkankom Pragi-Południe

Pani Zofia podała rysopis agresywnego mężczyzny, który został przekazany również policji. Nieznajomy miał około 170-175 cm, na twarzy kilkudniowy zarost, prawdopodobnie brakowało mu zębów. Ubrany był w jasne jeansy (prawdopodobnie zasikane), ciemną, czarno-czerwoną kurtkę i miał kaptur na głowie. Mógł być pod wpływem alkoholu.

Wspomniany Orlik jest lubiany przez właścicieli psów, którzy chętnie przychodzą tam ze swoimi pupilami, aby się "wybiegały". Nasza czytelniczka podkreśla, że nigdy czegoś takiego nie przeżyła i ostrzega innych.

Czułam zagrożenie mojego życia, przy zgłoszeniu łamał i trząsł mi się głos, a po zgłoszeniu napłynęły mi łzy do oczu. Wracając, oglądałam się na wszystkie strony, czy gdzieś go nie ma. My na pewno tam nie wrócimy, myślę, że ten Pan skutecznie nas odstraszył - podsumowała.

Zobacz także

RadioZET.pl