Niezwykły szpital dla jeży. W Jeżurkowie leczą nie tylko kolczastych pacjentów

27.01.2020 12:15
Jeż
fot. Shutterstock

Jeżurkowo to szpital dla jeży znajdujący się w Skierdach pod Warszawą. Leczy się w nim nie tylko kolczastych pacjentów, ale także inne zwierzątka m.in. wiewiórki.

Ośrodek rehabilitacyjny Jeżurkowo został założony przez małżeństwo Małgorzatę Jabłońską-Szwed oraz Oktawiana Szweda w 2011 roku. Jak czytamy na portalu Warszawa Nasze Miasto, co roku trafia tam około 200 jeży. Kolczaści pacjenci potrzebują pomocy m.in. w chorobie, po spotkaniu z kosiarką lub większym od siebie zwierzęciem, czy też potrąceniu przez samochód. W Jeżurkowie pomaga się także małym jeżom, które straciły swoją matkę oraz tym, które za wcześnie wybudziły się z zimowego snu i nie mogą znaleźć pokarmu. W ośrodku w Skierdach leczą pacjentów nie tylko z Warszawy i okolic, ale z całej Polski.

Chcesz być na bieżąco z newsami z Warszawy? Dołącz do naszej grupy na FB

To miało być nasze hobby. Całe życie chcieliśmy zajmować się zwierzętami, a to, że opiekujemy się jeżami, to trochę przypadek — powiedział Oktawian Szwed w rozmowie z serwisem Warszawa Nasze Miasto.

Zobacz także

Większość jeży po leczeniu lub odchowaniu wraca do naturalnego środowiska. Założyciele Jeżurkowa wypuszczają je w miejsca, gdzie nie grozi im niebezpieczeństwo.

To fantastyczna sprawa, gdy uratuje się dzikie zwierzę i uwolni je z powrotem do środowiska — powiedział Oktawian.

Założyciele szpitala dla jeży nie tylko walczą o życie i dbają o zdrowie swoich podopiecznych, ale także obalają mity dotyczące tych zwierząt.

Zobacz także

Jak się okazuje, jeże można spotkać nie tylko w lesie lub na obszarach wiejskich, ale także w mieście. Nie należy ich wtedy przenosić z dala od ludzi. Kolczaste ssaki świetnie sobie radzą w większych miejscowościach. Może je spotkać także w stolicy Polski. Jeże częstą są widziane na warszawskich Bielanach, Bemowie, Targówku, czy Saskiej Kępie.

Jeże nie jedzą jabłek ani innych owoców. Żywią się głównie owadami, ślimakami, dżdżownicami, a czasem także ptasimi jajami.

Jeże nie przenoszą wścieklizny. Ten mit wziął się pewnie stąd, że jeże spotykając się z jakimkolwiek nowym zapachem, ślinią się bardzo intensywnie. A jak widzimy zwierzę ze ślinotokiem, to uważamy, że jest chore na wściekliznę — dodał Oktawian Szwed.

Leczą nie tylko jeże

W Jeżurkowie leczy się nie tylko jeże. Założyciele tego ośrodka rehabilitacyjnego pomagają także wiewiórkom, nietoperzom i małym zającom. Poświęcają im swój czas przed i po pracy. Założyciele szpitala dla jeży są czynni zawodowo.

Budzimy się około 5 rano, robimy to, co musimy zrobić przy jeżach, czyli podajemy leki i jedzenie, czyścimy klatki. I dopiero po 2-3 godzinach udajemy się do pracy. Wracamy około 18 i zaczyna się zabawa, bo do dwunastej w nocy czy nawet pierwszej jesteśmy z jeżami. A latem, gdy pojawiają się osierocone jeżątka, trzeba wstawać co dwie godziny i je karmić. Jak pojawia się kilka miotów naraz, przestajemy spać — powiedział Oktawian Szwed.

Zdarza się także, że jeże jeżdżą ze swoimi opiekunami do pracy, gdyż potrzebują całobobowej opieki. Ponadto do założycieli Jeżurkowa dzwonią ludzie z całego kraju, prosząc o rady w sprawie opieki nad zwierzętami. Takich telefonów jest czasami 30 w trakcie jednego dnia.

Ośrodek utrzymuje się tylko dzięki darowiznom od osób prywatnych. Małżeństwo pomagające zwierzętom marzy o rozbudowie Jeżurkowa. Jeśli chcecie wesprzeć szpital dla jeży, możecie założyć własną zbiórkę, przekazać 1% swojego podatku (KRS 0000462339) lub wpłacić pieniądze na zbiórkę portalu ratujemyzwierzaki.pl. Link tu.

RadioZET.pl/Warszawa Nasze Miasto