Zamknij

Ławka z klombem, kosze na śmieci i budka. Mały "park" na ulicy za... 33 tys. zł

23.01.2020 13:30
parklet
fot. ZTP

Na ulicy Poznańskiej w Warszawie powstał pierwszy parklet. Minipark łączy w sobie elementy małej architektury z zielenią. Inwestycja kosztowała prawie 33 tys. zł.

Potrójna ławka z drewnianymi siedziskami z klombem, stojak na rower, kosze na trzy frakcje odpadów i budka dla owadów - tak wygląda minipark, który znajduje się w rejonie skrzyżowania z Żurawią. Projekt "Funkcjonalna Poznańska – ławki zamiast słupków” zrealizowano w ramach Budżetu Obywatelskiego na rok 2019.

Chcesz być na bieżąco z newsami z Warszawy? Dołącz do naszej grupy na FB

Parklet to poszerzenie przestrzeni dla pieszych. Wydzielona część chodnika, parkingu lub jezdni ma zachęcać do relaksu.

Całość tworzy atrakcyjne miejsce odpoczynku dla przechodniów, poprawia wizerunek ulicy oraz zwiększa retencję wody dzięki posadzonej roślinności - zachwala projekt Zarząd Terenów Publicznych w Warszawie na swojej stronie.

"Widok na paczkomat"

"Obecność mieszkańców Śródmieścia w przestrzeni miejskiej w naturalny sposób uspokoi ruch samochodowy" - można przeczytać w opisie projektu na stronie Budżetu Obywatelskiego. Koszt realizacji projektu wyniósł 32 900,00 zł. brutto.

Niektórzy uznali tę kwotę za wygórowaną. Ostatnio projekt znalazł się pod ostrzałem krytyki. Bielański radny uważa, że to "marnowanie publicznych pieniędzy".

Sam jestem zwolennikiem budżetu obywatelskiego i namawiam wyborców, żeby z niego korzystali. Ale są inwestycje, które są marnowaniem publicznych pieniędzy. Wydawanie ponad 30 tysięcy złotych na inwestycję w środku miasta, gdzie jeżdżą samochody, gdzie ma się widok na paczkomat, jest całkowicie bez sensu – uważa Jan Strzeżek z Porozumienia Jarosława Gowina, cytowany przez TVN Warszawa.

Chwila na relaks

Pomysłodawca parkletu Jan Dowigałło broni projektu i przekonuje, że „to niskobudżetowe zagospodarowanie czerwonych wysp ograniczających parkowanie”.

Parklet powstał tuż obok przejścia przez jezdnię, czyli w miejscu, gdzie - jak mówi - i tak nie można zostawić samochodu. Dowigałło tłumaczy w rozmowie z "Gazetą Stołeczną", że piesi mogą teraz na moment przysiąść. Autor cieszy się też, że przybędzie zieleni i poprawi się estetyka okolicy.

Ostatnio pisaliśmy o plaży na Białołęce, która rozczarowała mieszkańców. Inwestycja pochłonęła 100 tys. zł. Kontrowersje wywołał również plac zabaw dla dorosłych na Mokotowie, który kosztował ponad 70 tys. zł.

parklet
fot. ZTP

Zobacz także

RadioZET.pl/naszemiasto.pl/TVN Warszawa/"Gazeta Stołeczna"/Zarząd Terenów Publicznych