Zamknij

Zatrzymana fotoreporterka: Usiłowano mnie podejść, bym przyznała się do winy

24.11.2020 08:39
Zatrzymana dziennikarka: Policja mnie zaatakowała
fot. Justyna Rojek/East News

Zatrzymana przez policję na proteście pod MEN fotoreporterka Agata Grzybowska stwierdziła, że została zaatakowana przez policjanta tylko dlatego, że błysnęła mu w twarz lampą z aparatu. - Absolutnie nie przyznaję się do stawianych mi zarzutów - napisała fotoreporterka już po opuszczeniu komendy.

Zatrzymanie Agaty Grzybowskiej przez policję obiegło sieć i wiele serwisów informacyjnych. Służby wiły się w tłumaczeniach, wpierw jakoby nie wiedziały, że zatrzymują dziennikarkę, potem – nie wykluczając, że naruszyła nietykalność cielesną mundurowych.

Fotografkę zatrzymano, mimo że na oczach tłumu pokazywała mundurowym legitymację prasową. Przewieziono ją na komendę policji przy ul. Wilczej, skąd została zwolniona o godz. 19.

Policja zatrzymała fotoreporterkę. "Usiłowano mnie podejść, bym się przyznała"

Z nieoficjalnych informacji PAP wynika, że Grzybowskiej postawiono zarzut. Miała podczas protestu pod siedzibą MEN naruszyć nietykalność policjanta, kopiąc go.

Zobacz także

Sama fotoreporterka odniosła się do sprawy, publikując na profilu RATS Agency:

- Dziś została przekroczona kolejna granica. Kiedy wykonywałam swoją pracę, fotografując protest pod Ministerstwem Edukacji Narodowej, zostałam zaatakowana przez policjanta (tylko dlatego, że robiąc zdjęcie, błysnęłam mu w twarz fleszem), a następnie mimo okazania legitymacji prasowej, siłą wrzucona do radiowozu, gdzie próbowano mi wmówić, że to ja byłam agresywna. Zostałam przewieziona na komendę na Wilczej, gdzie oskarżono mnie o naruszenie nietykalności osobistej policjanta. Usiłowano mnie „podejść”, żebym przyznała się do winy - powiedziała reporterka.

Zobacz także

Grzybowska podziękowała natomiast Ogólnopolskiemu Strajkowi Kobiet i wszystkim osobom, które zebrały się przed komisariatem przy Wilczej w akcie solidarności z nią i innymi zatrzymanymi.

Rzecznik KGP: Policja nie wiedziała, że zatrzymuje reporterkę

Rzecznik komendanta głównego policji insp. Mariusz Ciarka tłumaczył w poniedziałek w TVN24, żeby poczekać na „wyjaśnienie tej sprawy”. Jego zdaniem mundurowi nie wiedzieli, że zatrzymują reporterkę.

- Pamiętajmy, że mieliśmy chociażby 11 listopada przykład, aby wiedzieć, w którym momencie opuścić miejsce, aby nie wdawać się w bezpośrednie działania policyjne – powiedział Ciarka. Skrytykował tym samym dziennikarzy relacjonujących bezpośrednio z miejsca akcji protesty i zamieszki.

Wiceminister: Będą broniła imienia policji

Do zatrzymania fotoreporterki, odniosła się dziś na antenie Radia ZET wiceminister rozwoju, Olga Semeniuk. Z góry zapowiedziała obronę policji, zaznaczając, że konflikt nakręca opozycja. - Będę broniła policji. To opozycja eskaluje konflikt. Jesteśmy w wyjątkowym czasie pandemii i każdy podlega tym samym prawom. Podczas masowych spotkań policja musi doprowadzić do odpowiedniego ładu i porządku – powiedziała Semeniuk w rozmowie z Beatą Lubecką.

Zobacz także

- Na pewno zdarzają się indywidualne przypadki, w których są zatrzymywane te osoby, które nie powinny. Ale jeżeli mamy dążyć do stwierdzenia, że policja nadużywa swoich kompetencji, to ja będę broniła policji – dodaje wiceminister rozwoju. Jej zdaniem to opozycja bardzo często eskaluje konflikt. 

RadioZET.pl/PAP/Facebook