Zamknij

Śmierć 19-latki na Kamionku. "Zobaczyłem, że obok samochodu leży ciało kobiety"

28.01.2020 10:55
radiowóz
fot. Pixabay.com

W Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Pragi Południe ruszył proces ws. sprawie tragicznego wypadku na Grochowskiej, w którym zginęła 19-letnia Aleksandra. Sprawca wypadku miał wsiąść za kółko pod wpływem amfetaminy.

Jak informuje tvnwarszawa.pl, do wypadku doszło 21 grudnia 2018 roku na warszawskim Kamionku. Według śledczych 26-letni kierowca Łukasz K. jechał ulicą Grochowską z Mińskiej w kierunku Gocławskiej. W wyniku zderzenia zginęła 19-letnia Aleksandra. W samochodzie była jeszcze jej przyjaciółka, 17-letnia Natalia i znajomy K. - Tomasz.

Zobacz także

19-latka zginęła w wypadku na Kamionku. Ruszył proces

Nagle K. stracił panowanie nad pojazdem, przejechał przez dwa pasy ruchu i zjechał na chodnik po prawej stronie jezdni. Uderzył w zaparkowane auta, a następnie w latarnię, zatrzymał się dopiero na torowisku tramwajowym. Siła uderzenia była tak duża, że z samochodu wypadł silnik. Policjanci znaleźli go kilkadziesiąt metrów od samochodu.

Chcesz być na bieżąco z newsami z Warszawy? Dołącz do naszej grupy na FB

Aleksandra zginęła na miejscu. Natalia i Łukasz K. trafili do szpitala. Tomaszowi nic się nie stało. Odszedł z miejsca wypadku. Później okazało się, że policja poszukiwała go w związku z inną sprawą.

Prokuratura zarzuca K., że prowadził pod wpływem amfetaminy. "Umyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym" i spowodował wypadek, w którym zginęła 19-latka" - czytamy.

Zobacz także

W poniedziałek ruszył proces ws. wypadku. Oskarżony Łukasz K. mówił niewiele.

Pamiętam, że spotkałem się z Tomaszem, a później szpital – powiedział.

Nie przyznał się do winy. Zaprzeczał jakoby w dniu wypadku był pod wpływem narkotyków.

Przypuszczam, że amfetamina, którą ujawniono w moim organizmie, mogła pochodzić z organizmu Aleksandry - stwierdził.

Obecna na sali sądowej biegła stwierdziła jednak, że jest inaczej.

Mężczyźnie grozi 12 lat więzienia.

"Zobaczyłem, że obok samochodu leży ciało kobiety"

Na sali sądowej nie pojawili się wezwani przez sąd Natalia i Tomasz. Zeznawał natomiast świadek wypadku Kamil G.

Pamiętam, jak auto obróciło się w powietrzu i uderzyło w barierki na torowisku. [...] Zobaczyłem, że obok samochodu leży ciało kobiety, miała widoczne obrażenia, nie ruszała się. Nie sprawdzałem jej funkcji życiowych, od razu było widać, że nie żyje - powiedział.

Jak relacjonował G., jakiś przechodzień dzwonił po pomoc, nie mówił jednak dobrze po polsku, więc przekazał mu telefon. Około 10 - 15 metrów od rozbitego samochodu leżała druga osoba.

To był mężczyzna w wieku około trzydziestu lat. Był przytomny, miał ślady krwi na ciele, próbował wstać, postronne osoby podbiegły i przytrzymywały go. Próbował coś mówić, ale nie wiedziałem co – opisywał.

Niedaleko, na prawym pasie ruchu, leżała Natalia.

Przy niej były już inne osoby, które udzielały jej pierwszej pomocy - mówił.

Następną rozprawę zaplanowano na marzec.

Zobacz także

RadioZET.pl/TVN Warszawa