Zamknij
Protesty energetyków i górników w Warszawie
9 Zobacz galerię
fot. PAP/Radek Pietruszka

Dwa duże protesty sparaliżowały w środę komunikację w centrum Warszawy. Przeciwko polityce rządu strajkowali górnicy i energetycy. "To dopiero początek" – odgrażał się szef NSZZ "Solidarność" Piotr Duda na manifestacji central związkowych przeciw energetycznej polityce Unii Europejskiej i polskiego rządu.

Protesty związkowców są wyrazem niezadowolenia górników i energetyków z obecnej polityki polskiego rządu.

"To jest tylko początek tego, co może czekać rząd, jeżeli nie podejmie dialogu z "Solidarnością" i wszystkimi centralami związkowymi" – powiedział dziennikarzom szef "S", Piotr Duda. Podkreślił, że w obecnej sytuacji nie chodzi tylko o polskie górnictwo, a całość problemów dotykających ten sektor.

Protesty górników i energetyków w Warszawie. Blokada centrum miasta

Pierwszy protest, zapowiedziany przez Ogólnopolskie Porozumienia Związków Zawodowych, zaczął się po godz. 10.30. Demonstranci protestowali przeciw "niezrozumiałym restrukturyzacjom poszczególnych zakładów pracy oraz jawnemu łamaniu praw pracowniczych". 

"Od wielu lat jesteśmy zapewniani, że tzw. zielona transformacja będzie sprawiedliwa i że nie będzie powtórki z lat 90-tych, kiedy to zamykano zakłady pracy, a tysiące pracowników z dnia na dzień znalazło się na bruku" - powiedział szef OPZZ Andrzej Radzikowski. "Już w maju ubiegłego roku apelowaliśmy do premiera Mateusza Morawieckiego o rozmowy na temat przekształceń w górnictwie i energetyce. Niestety rząd nie podjął tej inicjatywy, a rozmowy ze związkami zawodowymi rozpoczął dopiero po strajkach górników Polskiej Grupy Górniczej. Tymczasem wypowiadane są zakładowe i ponadzakładowe układy zbiorowe pracy" - dodał.

Protest "Solidarności" przeszedł pod Kancelarię Premiera. "Polska energia na polskim węglu"

Rzecznik NSZZ "Solidarność" Marek Lewandowski ocenił, że w proteście brało udział od 7 do 10 tys. związkowców. Manifestacja zatrzymała się przed godz. 14 przed budynkiem Kancelarii Premiera. Jej przekaz był ściśle związany z polsko-czeskim sporem o działalność kopalni Turów, czego dowodziły transparenty z napisami: "Nie likwidujmy górnictwa i polskiej energetyki", "Polska energia na polskim węglu", "Praca w Polsce naszym prawem", "Polski węgiel to rzecz święta niech pan premier zapamięta".

Piotr Duda oraz przedstawiciele innych związków zawodowych pozostawili pod drzwiami biura przepustek KPRM swoje petycje. Zarzucił premierowi Morawieckiemu fałszowanie obrazu rzeczywistości, gdy objeżdża Polskę i tłumaczy rodakom sens Polskiego Ładu. "Szkoda, że nie mieliśmy gwoździ, to byśmy przybili im do tych drzwi. Złożyliśmy na wycieraczce nasze petycje. To jest skandal dla mnie, dla szefa „Solidarności”. To nie tędy droga panie premierze Morawiecki. A te pana dialogi dotyczące objazdu Polski i dialog tzw. o Nowym Ładzie z obywatelami nie polega na tym, że pan sobie robi briefingi prasowe. Tu trzeba konkretnych, ciężkich rozmów tak jak na RDS (Rada Dialogu Społecznego - PAP), ale pan tylko przedstawił swoje i zniknął z RDS-u. Taki jest dialog w wykonaniu tego rządu!" - powiedział dodał przed KPRM Piotr Duda, szef "S".

Jacek Sasin odpierał zarzuty. "Podpisaliśmy umowę społeczną"

Wcześniej związkowcy złożyli petycję w Przedstawicielstwie KE o natychmiastową reakcję ze strony Komisji Europejskiej na postanowienie TSUE w sprawie Turowa. A także spotkali się z wicepremierem i ministrem aktywów państwowych Jackiem Sasinem. Minister Sasin odpierał zarzuty protestujących, mówiąc, że rządowi udało się wypracować bardzo trudne porozumienie z sektorem górnictwa węgla kamiennego. "Podpisaliśmy umowę społeczną (likwidującą kopalnie węgla do 2049 roku, przyp. BCh). Tak samo będziemy rozmawiać z energetykami - bo mamy też projekt, o którym chcemy rozmawiać - i na pewno żadnych rozwiązań nie wprowadzimy, jeśli będzie opór czy negacja ze strony związków (zawodowych - PAP)" - zaznaczył.

"Programy, jakie przygotowaliśmy m.in. dla górnictwa i energetyki, nie wynikają z naszego widzimisię, tylko m.in. z polityki klimatycznej UE; nie będziemy wprowadzali zmian bez dialogu i porozumienia społecznego" - zadeklarował w środę wicepremier Jacek Sasin.

RadioZET.pl/PAP