Zamknij

Znajdziesz nas także

Pobierz apkę Radia ZET

Przyłożył taksówkarzowi nóż do szyi, dziewczyna ukradła pieniądze. Jest wyrok

22.01.2020 16:56
napad na taksówkarza
fot. Związek Zawodowy "Warszawski Taksówkarz"

18-latek i 16-latka zamówili kurs do Pruszkowa. Kiedy dojechali na miejsce, mężczyzna przyłożył kierowcy nóż do szyi, a jego dziewczyna ukradła pieniądze. Jest wyrok ws. brutalnego napadu na taksówkarza.

Kasper K. i Ewelina C. 14 września 2019 w centrum Warszawy wezwali taksówkę. 18-latek i 16-latka chcieli dojechać na dworzec PKP w Pruszkowie. Kiedy dotarli na miejsce, nie zapłacili. "Urodziła mi się taka myśl, żeby zrobić rozbój. Nie miałem wtedy pieniędzy – opowiadał później sprawca, cytowany przez "Gazetę Stołeczną". Dodał też, że był pijany.

Chcesz być na bieżąco z newsami z Warszawy? Dołącz do naszej grupy na FB

Brutalny napad został zarejestrowany przez kamerę w taksówce, a wideo rozpowszechniono w sieci. Mężczyzna zapytał taksówkarza, czy ma wydać ze 100 zł. Pan Jacek sięgnął do kasetki z pieniędzmi. Wtedy Kasper K. przyłożył mu nóż do szyi.

"Nie rób mi nic, proszę" - błagał taksówkarz. "Zadzwonisz po psy?" - zapytał 18-latek. Poszkodowany zaprzeczył, wtedy dziewczyna sięgnęła po banknoty. Cały czas się uśmiechała.

Nastolatkowie ukradli 400 zł i wrócili do stolicy kolejnym kursem. Następnie wsiedli w pociąg do Katowic. Zostali zatrzymani dwie godziny później w Opocznie.

4 lata więzienia zamiast 15

16-latka odpowiadała za swój czyn przed sądem dla nieletnich. Trafiła do ośrodka poprawczego. 18-latek postanowił dobrowolnie poddać się karze, a w środę Sąd Okręgowy w Warszawie podjął decyzję w jego sprawie.

Napastnikowi za rozbój z użyciem niebezpiecznego narzędzia groziło do 15 lat więzienia. Kara jednak nie będzie tak surowa. Strony zgodziły się, aby Kasper K. spędził cztery lata za kratkami.

Warto zaznaczyć, że oskarżony przyznał się do zarzucanego mu czynu. W trakcie negocjacji wykazał pełną skruchę, wskazał na okoliczności, które według niego są łagodzące, takie jak młody wiek, co nie spotkało się z moją aprobatą, bo to jest okoliczność niezależna od niego, przyczynili się do tego jego rodzice, a nie on - mówił prokurator Sławomir Mycek, cytowany przez portal TVN Warszawa.

Skruchy nie widziała jednak adwokat Ewelina Niemyjska, która reprezentowała taksówkarza.

Jeżeli chodzi o kwestię skruchy oskarżonego, to ja tej skruchy nie zauważam. Natomiast jedynym aspektem, który przemawia na korzyść oskarżonego jest to, że przyznał się do winy i chciał rozpocząć rozmowy ugodowe w zakresie wymiaru kary i ewentualnej nawiązki. Oskarżony ma problem z postrzeganiem przepisów prawa i to od najmłodszych lat. Dla mnie wysoką ignorancją wykazał się oskarżony, kiedy zapomniał, jak wygląda jego karta karna. Wysoki sąd musiał odczytać za co został skazany, a nie było to byle jakie przestępstwo - mówiła przed sądem.

Mecenas podkreśliła, że taksówkarz do dziś mierzy się z traumą i nie przyjmuje kursów w godzinach nocnych.

Sędzia Maria Turek wydała wyrok zgodny z ustaleniami stron. Zaznaczyła, że trzeba „położyć nacisk na wychowanie sprawcy”, a kara – według niej – nie może być „zbyt surowa”.

Ta w wymiarze czterech lat pozbawienia wolności wraz z nawiązką jest wystarczająca, nawet biorąc pod uwagę przeszłość oskarżonego. Już dawno temu wszedł w konflikt z prawem, on pogubił się życiowo – podsumowała.

Zobacz także

RadioZET.pl/"Gazeta Wyborcza"/TVN Warszawa