Zamknij

Biskup tuszował pedofilię? Status poszkodowanych ma dziewięć osób

02.06.2020 15:08
duchowny
fot. KAROLINA MISZTAL/REPORTER (zdjęcie ilustracyjne)

Ordynariusz radomski bp Henryk Tomasik może być kolejnym hierarchą, którego działaniom ws. ukrywania pedofilii przyjrzy się Stolica Apostolska. Wątpliwości budzi sprawa znanego duchownego Stanisława S., wobec którego toczy się śledztwo w sprawie molestowania nieletnich - pisze wtorkowa "Rzeczpospolita".

  • O czynach pedofilskich Stanisława S. biskup Tomasik miał wiedzieć już w 2013 roku - informuje "Rz".
  •  Kuria nie reagowała, a duchowny nie wszczął postępowania kanonicznego. Śledztwo ws. molestowania ruszyło dopiero w 2019 roku.
  • "Rz" porozmawiała z mężczyzną, który miał być molestowany przez S. jako dziewięciolatek. Opowiada o "zapraszaniu na bajki" i "łapaniu za krocze".

Ksiądz Stanisław S. to postać bardzo znana w Pionkach, Suchedniowie i Radomiu. Działacz podziemia antykomunistycznego, kapelan "Solidarności" i harcerz za swoją działalność uhonorowany m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Jak informuje "Rzeczpospolita", kapłan miał dopuszczać się czynów pedofilskich, o których widziała kuria, lecz nie reagowała przez wiele lat.

Śledztwo zostało wszczęte w 2019 r., ale - jak twierdzi gazeta - biskup wiedział o sprawie już wcześniej. Według "Rz" już w 2013 r. do biskupa zgłosił się jeden z mężczyzn, który miał być molestowany przez S. jako dziewięciolatek. Biskup poprosił o wyjaśnienia kurię, jednak ta nie podjęła działań. Jak twierdzi dziennik, duchowny powinien wówczas wszcząć postępowanie kanoniczne.

Zobacz także

Ksiądz S. "zapraszał na bajki" i "łapał za krocze". Kuria nie zareagowała

"Rzeczpospolitej" udało się dotrzeć do mężczyzny, który poinformował biskupa o tym, co się dzieje na plebanii. S. często zapraszał na bajki.

Leżałem na dywanie w mieszkaniu księdza z oczami wlepionymi w ekran, a on się zabawiał. Byłem dzieciakiem i nie potrafiłem odmawiać, w sumie nie wiedziałem czy to, co robi, jest czymś złym

– opowiadał.

Raz księdza i dziecko miała nakryć zakonnica. "[...] Zobaczyła mnie prawie nagiego, szybko się wycofała, on wybiegł za nią, ale prawie natychmiast wrócił do mieszkania, kazał mi się ubrać i iść do domu" - cytuje mężczyznę "Rz". Po tym zajściu kapłan miał zniknąć z Pionek.

Ksiądz S. przychodził także na basen, kiedy uczono się pływać".

Kiedy był tzw. czas wolny na zabawę w wodzie przychodził do nas i po kolei wrzucał nas do basenu. Za każdym razem łapał nas za krocze

– relacjonował Michał (imię zmienione - red.).

Zobacz także

Prawnik kanonista: "Wszystko obciąża biskupa"

Śledztwo ws. księdza S. prowadzi Prokuratura Rejonowa w Zwoleniu. Miało się ono zakończyć do końca kwietnia, jednak zostało przedłużone o kolejne trzy miesiące. Do molestowania seksualnego miało dochodzić między 1985 a 2016 rokiem. Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita”, dotychczas obciążające duchownego zeznania złożyło dziewięć osób. 

W 2019 roku, gdy wpłynęło zawiadomienie, biskup Henryk Tomasik usunął S. "z funkcji proboszcza parafii Chrystusa Nauczyciela w Radomiu i zawiesił "do czasu wyjaśnienia sprawy." Poszkodowany mężczyzna, którego cytuje "Rz", musiał czekać na to kilka lat. Dlaczego biskup nie zareagował wcześniej?

Według gazety prokuratury nie zawiadomiono, bo nie było to obligatoryjne (obowiązek taki istnieje od 2017 r.), nie wszczęto też postępowania kanonicznego, nie powiadomiono Kongregacji Nauki Wiary, choć od 2001 r. jest to obowiązkowe. Ograniczono się tylko do rozmowy z ks. S., który zaprzeczył oskarżeniom.

"Rz" pytała, dlaczego nie wszczęto postępowania kościelnego. Zdaniem cytowanego przez gazetę księdza, prawnika kanonisty, zaniedbanie po stronie księży z kurii jest ewidentne.

Wszystko obciąża biskupa i żeby to wyjaśnić, trzeba zgłosić sprawę do Watykanu, tak jak zrobił to w odniesieniu do biskupa Edwarda Janiaka po obejrzeniu filmu Sekielskich arcybiskup Wojciech Polak

- powiedział.

Poproszony o rozmowę na ten temat bp Henryk Tomasik, odpowiedział: "Pedofilia to wielkie zło i trzeba z nim walczyć. To jest moja odpowiedź".

Zobacz także

RadioZET.pl/"Rzeczpospolita"/PAP