Zamknij

„Moje miasto, puśćcie Jamiroquai”. Nagranie z Trzaskowskim z klubu hitem sieci

Magdalena Kulej
13.09.2020 17:22
Rafał Trzaskowski
fot. LUKASZ SZELAG/REPORTER

Rafał Trzaskowski wywołał spore zamieszanie nagraniem z jednego z warszawskich klubów nad Wisłą, na którym słychać, jak domaga się od DJ-a zmiany repertuaru na coś bardziej "pod nóżkę". Jednym z argumentów, jakich użył prezydent Warszawy jest: „to moje miasto, weźcie to pod uwagę”.

Rafał Trzaskowski i Jamiroquai to hasła, które w niedzielę powtarzają się w sieci wyjątkowo często. Wszystko po tym, jak serwis „Pudelek” opublikował nagranie z warszawskiego klubu Paloma Nad Wisłą, którego głównym bohaterem jest właśnie prezydent stolicy (i jego gust muzyczny).

Trzaskowski wraz z przyjaciółmi miał w sobotę świętować nad Wisłą urodziny znajomej. Tam, jak wynika z relacji świadków cytowanych przez portal, powołując się na sprawowaną przez siebie funkcję, domagał się zmiany muzyki na „bardziej taneczną”. - Od godziny 21 "grupka urodzinowa" regularnie nękała DJ-ów, że muzyka nie taka, że powinna być bardziej taneczna. Przewracali oczami i byli bardzo nieprzyjemni - relacjonował w rozmowie z "Pudelkiem" jeden z uczestników imprezy. - Podchodzili często i prosili o "zagranie czegoś pod nóżkę". W końcu podszedł sam Rafał, myślę, że to jego znajomi go namówili, bo ich prośby nic nie dały - opisywała inna osoba, która tej samej nocy bawiła się w klubie.

- Moje miasto, weźcie to pod uwagę. Puść odrobinę funku. Na chwilę, bo tu wszyscy chcą zrobić wam krzywdę – mówił żartobliwie Trzaskowski. – Ta muza jest zaje*****, żeby było jasne – tłumaczył. - Mówili, że oni by chcieli tańczyć, proponowali jakieś porozumienie, nie dało im się wytłumaczyć, że jak idziesz do lokalu, to nie masz wpływu na muzykę. Zostali upomniani, że jakie tańczenie, skoro nikt z nich masek nie ma – cytował jednego ze świadków „Pudelek”.

Na to upomnienie miała zareagować jedna ze znajomych prezydenta stolicy i poprosić o mikrofon, by Trzaskowski głośno zaapelował do zgromadzonych o dostosowanie się do zasad reżimu sanitarnego. Wtedy też prezydent sam sięgnął do kieszeni po maseczkę i założył ją na twarz. - No i potem zamówił Jamiroquai i odszedł – relacjonował świadek.

Sam Trzaskowski nagrania, które zresztą błyskawicznie obiegło internet, wprost nie skomentował, w sieci zamieścił natomiast tweeta ze słynną sceną z filmu "Love Actually", którą podpisał hasłem: "Udanej niedzieli!".

Zobacz także

RadioZET.pl/Pudelek