Zamknij

Fotoreporterka skazana po proteście w Warszawie. Śledczy chcą surowszej kary?

02.02.2021 15:01
Dziennikarka skazana po Strajku Kobiet
fot. Justyna Rojek/East News

Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia skazał wyrokiem nakazowym fotoreporterkę "Gazety Wyborczej" Agatę Grzybowską – podaje PAP. Ma zapłacić grzywnę za  naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza policji podczas protestu.

Sąd w Warszawie skazał fotoreporterkę Agatę Grzybowską, która w listopadzie relacjonowała stołeczny protest przeciwko zaostrzaniu prawa aborcyjnego pod MEN. Grzybowską zatrzymano, trafiła na kilka godzin na komisariat przy ulicy Wilczej.

Jak ustalił PAP, Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieścia w Warszawie skazał Grzybowską 22 stycznia 2021 r. wydając wyrok nakazowy. Za naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza policji wymierzył fotoreporterce karę grzywny "w wysokości 20 stawek dziennych przy ustaleniu wysokości jednej stawki na kwotę 15 złotych". Grzybowska ma też zapłacić policjantowi nawiązkę w wysokości 100 złotych. Z ustaleń Polskiej Agencji Prasowej wynika, że "wina dziennikarki i okoliczności popełnienia przez nią czynu zabronionego nie budzą wątpliwości".

Fotoreporterka skazana po proteście w Warszawie. Prokuratura chce surowszej kary

Informację o wyroku potwierdziła prokurator Aleksandra Skrzyniarz z Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Dodała, że oskarżyciel złożył sprzeciw od zapadłego wyroku. "Nie kwestionując ustaleń sądu w zakresie sprawstwa i winy oskarżonej, analiza wyroku prowadzi do wniosku, że rozstrzygnięcie obarczone jest błędem prawa materialnego, które wymaga konwalidowania" – powiedziała. Nie wiadomo jednak jakiej kary domaga się w sądzie stołeczna prokuratura dla fotoreporterki "GW".

Fotoreporterka oświadczyła, że została zaatakowana przez policjanta będąc w pracy

Do zdarzenia, po którym oskarżono Agatę Grzybowską, doszło 23 listopada 2020 r. w Warszawie przy Al. Szucha, podczas protestu przed siedzibą MEN. Według prokuratury fotoreporterka "Gazety Wyborczej" naruszyła nietykalność cielesną funkcjonariusza policji "podczas i w związku z pełnieniem przez niego obowiązków służbowych w ten sposób, że kopnęła pokrzywdzonego". Reporterka przyznała z kolei, że to funkcjonariusz użył wobec niej siły, gdy była w pracy, a konkretnie - zrobiła mu zdjęcie z fleszem.  

Zobacz także

Zatrzymanie Grzybowskiej odbiło się szerokim echem w mediach. Komentowano, że jest to kolejna forma represji stosowana przez podległą rządowi PiS policję, która nie stroniła od częstego sięgania po gaz łzawiący i użycia siły. Rzecznik KGP Mariusz Ciarka tłumaczył się w jednym z programów informacyjnych, że "w momencie zatrzymania policjanci nie wiedzieli, że to jest fotoreporterka", ale "legitymacja prasowa nie zwalnia z odpowiedzialności za podejrzenie popełnienia przestępstwa". Fotoreporterka nie przyznała się do postawionych jej zarzutów. "Tylko dlatego, że robiąc zdjęcie, błysnęłam mu w twarz fleszem. Absolutnie nie przyznaję się do stawianych mi zarzutów" – napisała w oświadczeniu.

RadioZET.pl/PAP