Zamknij

Koszmarna śmierć miesięcznej Seleny. Sąsiedzi przerwali milczenie ws. tragedii

05.09.2022 23:34
Policjanci
fot. JACEK WASZKIEWICZ/REPORTER/Zdjęcie ilustracyjne

Śmierć miesięcznej Seleny wstrząsnęła mieszkańcami Wilanowa. Ciało dziecka z ranami kłutymi znaleźli policjanci w jednym z mieszkań. W domu było jeszcze dwóch chłopców z ranami ciętymi. Policja zatrzymała matkę dzieci, 32-letnią Magdalenę D. M. - Miła kobieta, uśmiechnięta. Jestem w szoku, że coś takiego się tu wydarzyło - powiedziała anonimowo w rozmowie z Onetem kobieta, która zna 32-latkę.

W nocy z soboty na niedzielę policjanci zostali wezwani do jednego z mieszkań w warszawskim Miasteczku Wilanów. W łóżeczku znaleźli ciało miesięcznej dziewczynki, Seleny. Na jej ciele były rany kłute.  

W mieszkaniu byli jeszcze dwaj chłopcy - 3-letni Nataniel, którego zraniono w głowę i 9-letni Olivier z raną ciętą szyi. Starszy z chłopców miał wysłać w sobotę ok. godz. 23 SMS do babci, że “mama chce nas pozabijać”.

Wilanów. Śmierć miesięcznej dziewczynki. Nowe fakty

Dzieci zostały zabrane do szpitala. Policja rozpoczęła poszukiwania matki, 32-letniej Magdaleny D.-M., której nie było w domu. Kobietę ujęto następnego dnia na cmentarzu w Starych Babicach. Wcześniej błąkała się w Ożarowie Mazowieckim. 

Onet zapytał sąsiadów o sprawę. Mieszkańcy są w szoku i w większości wolą milczeć. Tylko kilka osób zgodziło się porozmawiać. Jedna z sąsiadek przyznała, że zna Magdalenę D.-M. - Miła kobieta, uśmiechnięta. Jej dzieci też, grzeczne, ułożone, bawiły się razem z naszymi. Zwłaszcza ten starszy syn. Jestem w szoku, że coś takiego się tu wydarzyło - powiedziała anonimowo w rozmowie z Onetem.  

Dodała, że jej zdaniem sprawa może mieć “podłoże psychiczne”, bo nie słyszała żadnych kłótni ani głośnych imprez. - To naprawdę spokojna rodzina - stwierdziła. 

- Jestem z Ukrainy, mieszkamy tu z rodziną od pięciu miesięcy, a wprowadziliśmy się właśnie tutaj, bo wszyscy mówili nam, że Wilanów to jedna z najspokojniejszych i najbezpieczniejszych dzielnic — powiedziała inna rozmówczyni Onetu. - A tu taka tragedia. To nie do pomyślenia - dodała.

Okoliczności tragedii są na razie niejasne. Jak nieoficjalnie ustaliła PAP, przed śmiercią niemowlaka pomiędzy jej rodzicami 32-letnią Magdaleną D.-M. i jej mężem Tomaszem miało dojść do kłótni. Podczas niej mężczyzna wyszedł z mieszkania, w którym kobieta została sama z trójką dzieci. Wtedy dziewczynka miała zginąć. 

Nieoficjalnie udało się też ustalić, że dziadkowie i stryj przyjechali do mieszkania Magdaleny i Tomasza na warszawskim Wilanowie. Nie mogli się do niego dostać, bo drzwi były zamknięte. Jednak udało im się skontaktować z 9-latkiem, który miał zrzucić klucze przez balkon. Na miejsce w tym czasie przyjechała policja, która razem z rodziną małżeństwa M. weszła do mieszkania. W środku były tylko dzieci. 

W tej chwili 32-latka jest "zatrzymana do sprawy", czyli pozostaje do dyspozycji policji i prokuratury. Kobieta leży w szpitalu, pilnują jej policjanci. Nie wiadomo, kiedy 32-latka zostanie doprowadzona do prokuratury na przesłuchanie. 

- Czynności związane z przesłuchaniem kobiety będzie prowadzić prokurator - mówił rzecznik stołecznej policji nadkom. Sylwester Marczak. Dodał, że raczej nie powinno być kolejnych zatrzymań w tej sprawie.

NAPISZ DO NAS

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś intrygującego lub bulwersującego? Chcesz, żebyśmy opisali ważny problem? Napisz do nas! Informacje, zdjęcia i nagrania możesz przesłać nam na informacje@radiozet.pl.

RadioZET.pl/Onet.pl/PAP

C