Zamknij

Policja wtargnęła na teren PW podczas Strajku Kobiet. Rektor żąda wyjaśnień

30.11.2020 21:02
Strajk Kobiet w Warszawie
fot. Artur Zawadzki/REPORTER

Politechnika Warszawska wzywa stołeczną policję do złożenia wyjaśnień. Rektor uczelni wydał oświadczenie, w którym nazwano wtargnięcie funkcjonariuszy policji na teren Politechniki w trakcie Strajku Kobiet "nieuprawnionym". "Takich aktów naruszenia autonomii nie notowaliśmy od wielu dekad" - napisano. Do stanowiska uczelni odniósł się już rzecznik prasowy policji w Warszawie.

Strajk Kobiet po raz kolejny odbywał się w Warszawie w sobotę. W poniedziałek opublikowane zostało jednej z warszawskich uczelni – Politechniki Warszawskiej, której rektor wzywa policję do złożenia wyjaśnień. Zdaniem władz uczelni policja naruszyła jej autonomię. "To nieuprawnione wtargnięcie. Takich aktów naruszenia autonomii nie notowaliśmy od wielu dekad" - oświadczyła PW. Władze uczelni podkreśliły w oświadczeniu, że w sobotę podczas Strajku Kobiet doszło do wkroczenia grupy policjantów na teren Wydziału Inżynierii Chemicznej i Procesowej PW.

Strajk Kobiet. Rektor Politechniki o działaniach policji: to nieuprawnione wtargnięcie

W stanowisku zaznaczono, że Konstytucja gwarantuje uczelniom wyższym autonomię na zasadach określonych w ustawie Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce. "Zapisy tej ustawy mówią, że służby państwowe odpowiedzialne za utrzymanie porządku publicznego i bezpieczeństwa wewnętrznego mogą wkroczyć na teren uczelni wyłącznie w dwóch przypadkach: na wezwanie rektora lub w przypadku bezpośredniego zagrożenia życia, lub zdrowia ludzkiego, lub klęski żywiołowej" - przypomniano.

Zobacz także

"Według naszej wiedzy nie zachodziła żadna z tych okoliczności, czyli incydent miał charakter nieuprawnionego wtargnięcia" - oświadczono w stanowisku PW. "Wydarzenie przyjęliśmy z wielkim niepokojem, bowiem takich aktów naruszenia autonomii uczelni nie notowaliśmy od wielu dekad" - podkreślono.

pwscreen

źródło: pw.edu.pl/screenshot

Jak poinformowano, rektor uczelni prof. Krzysztof Zaremba skierował do Komendanta Stołecznego Policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja pismo "wzywające do przedstawienia okoliczności podjęcia przez służby akcji na terenie uczelni, wyjaśnienia przyczyn incydentu i do zapewnienia, że w przyszłości nie dojdzie do podobnych zdarzeń".

Policja odpowiada rektorowi Politechniki Warszawskiej

Sprawę skomentował rzecznik KSP. - Szanujemy autonomię każdej uczelni, w tym Politechniki Warszawskiej. Tym bardziej że wśród naszych funkcjonariuszy również są jej absolwenci, wykonujący wzorowo swoje zadania - podkreślił. - W tym przypadku mamy do czynienia z działaniami dynamicznymi policjantów. Biegli oni za osobami, które wcześniej znieważyły policjantów. W momencie, gdy funkcjonariusze zostali poinformowani o tym, że jest to teren uczelni, opuścili jej plac - wyjaśnił nadkom. Marczak.

Zobacz także

Jak zaznaczył, informacja ta znalazła się także w meldunku sporządzonym po działaniach. - Funkcjonariusze ci nie pełnią na co dzień służby w Komendzie Rejonowej Policji Warszawa 1. Oznacza to, że najzwyczajniej w świecie nie muszą oni znać topografii miasta - zauważył rzecznik KSP.

Strajk Kobiet w Warszawie

Sobotni marsz w ramach protestu "Strajku Kobiet" ruszył z ronda Dmowskiego w kierunku placu Konstytucji, dalej placu Zbawiciela, placu Unii Lubelskiej i siedziby MSWiA. Na trasie, ustalanej spontanicznie, przejście blokowali policjanci, doprowadzając tym samym do rozproszenia się protestujących.

Zobacz także

Część z nich znalazła się przy ul. Waryńskiego, w okolicy wydziału PW. Zgromadzonych tam manifestantów policja zamknęła w kordonie celem ich wylegitymowania. Części z protestujących udało się tego uniknąć po tym, jak przeskoczyli przez ogrodzenie. Działania podejmowane były też przy ul. Polnej, gdzie funkcjonariusze odcięli protestującym dojście na plac Unii Lubelskiej.

Zobacz także

Informacja, że funkcjonariusze wkroczyli na teren PW, pojawiła się też w opublikowanej na portalu Wyborcza.pl relacji prawniczki, która uczestniczyła w proteście. - Widziałam niedużą grupę ludzi stojących przy stacji paliw na ul. Polnej, kordon policji blokował wyjście na plac Unii Lubelskiej. Nagle wbiegli policjanci w kaskach, z pałkami. Zgromadzeni zaczęli uciekać, niektórzy wbiegli np. na teren Politechniki Warszawskiej. Zgodnie z informacją od Studenckiego Komitetu Antyfaszystowskiego za nimi wbiegli policjanci i natychmiast zaczęli ich gazować oraz pałować. Policja nie miała zgody rektora na wejście na teren uczelni, nie reagowała też na nawoływania straży uczelnianej o opuszczenie terenu politechniki - powiedziała "Gazecie Wyborczej".

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

RadioZEt.pl/PAP/Twitter/pw.edu.pl