Zamknij

Strajk kobiet w Warszawie. Zatrzymano uczestniczkę, starcia z policją pod Sejmem

29.10.2020 14:05
Strajk Kobiet w Warszawie
fot. PAP/Paweł Supernak

W środę przed północą zakończył się kolejny Strajk Kobiet w Warszawie. W trakcie blokowania wyjazdu spod Sejmu przy ulicy Górnośląskiej doszło do przepychanek z policją. Wcześniej policjanci zatrzymali tam jedną osobę - uczestniczkę protestu. "Uwolnić zatrzymaną!" - skandował tłum. Na nagraniach widzimy moment starcia policjantów z protestującymi.

Kolejny Strajk Kobiet w Warszawie zakończył się w nocy z środy na czwartek. Protestujący Polacy sprzeciwiają się wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej, który w ubiegłym tygodniu stwierdził, że aborcja w przypadku ciężkiego, nieodwracalnego uszkodzenia płodu jest niezgodna z konstytucją. Gwałtowne i zdecydowane protesty ogarnęły cały kraj – w obronie praw kobiet protestuje młodzież, dorośli a także seniorzy, na pochodach widać też rodziny z dziećmi.

Protestujący w środę blokowali wszystkie wyjazdu z Sejmu, czekając głównie na wyjazd Jarosława Kaczyńskiego z obrad. Później - około godziny 21.00 - udali się pod siedzibę PiS przy ul. Nowogrodzkiej. Część z nich idąc pod budynek partii rządzącej, tańczyła w rytm poloneza Wojciecha Kilara. Spod siedziby PiS po godz. 22 protestujący zaczęli się rozchodzić, ale część z nich wróciła pod Sejm, gdzie kończyły się obrady.

Zobacz także

W pobliżu Sejmu demonstranci zebrali się przy ul. Górnośląskiej i przy ul. Wiejskiej. Przed północą na ul. Wiejskiej pozostało kilkadziesiąt protestujących osób. Wzdłuż ul. Wiejskiej przed Sejmem stał szpaler policjantów. Funkcjonariusze byli także w pobliżu kościoła pw. św. Aleksandra na Pl. Trzech Krzyży.

Kolejna manifestacja planowana jest w czwartek o godzinie 18.00 pod siedzibą TVP na ul. Woronicza w Warszawie. W piątek z kolei odbędzie wielka demonstracja, Strajk Kobiet w południe zablokuje stolicę. Protestujący zapowiadają dalszą walkę – „aż do skutku”.

Zatrzymano jedną z protestujących kobiet. Starcia i przepychanki z policją

Przy ulicy Górnośląskiej doszło do starcia protestujących z policjantami. Została tam zatrzymana jedna osoba – kobieta, biorąca udział w Strajku Kobiet. Do zdarzenia odniósł się w rozmowie z TVN24 rzecznik stołecznej policji, Sylwester Marczak. Chodzi o zajścia przed budynkiem Sejmu. Zatrzymano jedną osobę w związku z naruszeniem nietykalności funkcjonariusza - przekazał.

Przepychanki z policją miały miejsce około 16.30, dokładnie przy wejściu i wjeździe do Kancelarii Sejmu od strony u. Górnośląskiej. Znajduje się tam podwórko,  przez które można dostać się do sejmowych garaży. Poniżej publikujemy nagrania z miejsce zdarzenia.

Strajk Kobiet w Warszawie

Środowe protesty trwały przez wiele godzin w różnych miejscach Warszawy. Protestujący mieli ze sobą emblematy Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, niektórzy też biało-czerwone flagi, niektórzy flagi w barwach tęczy. Nieśli ze sobą różnorodne transparenty z hasłami "Myślę, czuję, decyduję", "Make love, not PiS", "Moje ciało, mój wybór" czy "Suweren mówi won". Niektórzy odpalali racę lub petardy. Towarzyszyła im głośna muzyka. Wśród okrzyków poza "J... PiS" pojawiały się hasła: "Solidarność naszą bronią" czy "Walczcie z wirusem, nie z kobietami".

Wczesnym popołudniem grupa przeciwników zaostrzania prawa aborcyjnego manifestowała pod siedzibą Ordo Iuris, organizacji wspierającej działania ruchu pro-life. Później tysiące protestujących zgromadziło się wokół Sejmu, gdzie próbowano z różnych stron zablokować wejścia do parlamentu. Doszło też do prób wtargnięcia na teren Sejmu. Wzdłuż barierek ustawionych przed Sejmem stali funkcjonariusze Policji.

Ponadto na Pomniku Armii Krajowej i Polskiego Państwa Podziemnego przed Sejmem ktoś z uczestników protestu umieścił czerwonym sprayem numer telefonu "Aborcji bez Granic", społecznej inicjatywy mającej na celu wsparcie dla kobiet, które chcą usunąć ciążę. Namalowano też hasło "polskie piekło". Po kilku minutach protestujący usunęli napisy i zaczęli oczyszczać pomnik z farby.

Zobacz także

Po godz. 17 protestujący zaczęli się gromadzić w okolicy Kampusu Głównego Uniwersytetu Warszawskiego. Tłum rozciągał się wzdłuż ulicy Krakowskie Przedmieście. Stamtąd wielotysięczny marsz przeszedł pod Sejm, gdzie połączył się z inną grupą protestujących. Na miejscu było więcej policjantów, nad protestującymi krążył też śmigłowiec. Spod Sejmu tłum manifestantów ruszył pod siedzibę PiS.

Zobacz także

Według Komendy Stołecznej Policji środowy protest przebiegał spokojniej w porównaniu do wcześniejszych, jednak zdarzały się zachowania prowokacyjne. Policja we wpisie na Twitterze zaznaczyła, że funkcjonariusze interweniują, gdy dochodzi do agresywnych zachowań. Poinformowała też, że po naruszeniu nietykalności policjanta zatrzymano jedną osobę. W związku z dużymi utrudnieniami w centrum miasto bezpieczeństwo zapewniali policjanci z Wydziału Ruchu Drogowego KSP. Na trasach przemarszu protestujących wstrzymywany był przejazd aut.

Zobacz także

W środę poza protestami trwał też strajk pod hasłem "Nie idziemy do roboty", z którego inicjatywą wyszedł Ogólnopolski Strajk Kobiet. Ruch zachęcał w mediach społecznościowych do brania urlopów oraz do zamykania swych firm i sklepów. Poparcie dla strajku wyraził m.in. prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, który zwrócił się również o wywieszenie flag Polski i Warszawy na autobusach i tramwajach w geście solidarności z protestującymi.

RadioZET.pl/PAP/TVN24