Joanna Szczepkowska pomogła bezdomnemu. Jest reakcja straży miejskiej

03.01.2020 17:27
Joanna Szczepkowska
fot. Aleksandra Szmigiel/REPORTER

Joanna Szczepkowska chciała pomóc bezdomnemu mężczyźnie w Warszawie. Zadzwoniła na straż miejską, lecz ta - jak twierdzi aktorka - odwołała kurs do potrzebującego. Teraz funkcjonariusze opublikowali oficjalne oświadczenie, w którym nazywają słowa gwiazdy "nieprawdą".

- Straż miejska informuje, że zamieszczone we wpisie informacje dotyczące działań straży miejskiej nie są prawdziwe - czytamy na oficjalnej stronie służb.

Chcesz być na bieżąco z newsami z Warszawy? Dołącz do naszej grupy na FB

"Zobaczyłam śmierć w oczach"

Do opisywanej sytuacji doszło 30 grudnia na ulicy Lipskiej po godzinie 18. Joanna Szczepkowska wyszła do sklepu. Na swojej drodze spotkała mężczyznę, który był słaby i skarżył się na ból głowy.

Zapytałam, czy źle się czuje, on podniósł głowę, a ja zobaczyłam to, co się nazywa śmierć w czach. Biały jak kreda. Trochę zaniedbany. Zapytał ledwo mówiąc, czy mam zapałki. Nie wyczulam alkoholu. Nie miał też twarzy pijaka, tylko bardzo zapadniętą. Powiedział, że bardzo go boli głowa z tyłu. Zapytałam, czy coś pił. Tak, ale kilka godzin temu. Zapytałam, czy wezwać pogotowie, bo on naprawdę strasznie wyglądał. Prosił, żeby nie - napisała na Facebooku.

Aktorka nawiązała rozmowę z mężczyzną także w drodze powrotnej do domu. Okazało się, że nie jadł od tygodnia. Szczepkowska kupiła mu bułkę, parówki i wodę, jednak nieznajomy nie miał siły jeść.

Wezwała pogotowie, ale dyspozytorka nie chciała przyjąć zgłoszenia, ponieważ po wymianie kilku zdań z bezdomnym stwierdziła, że ten jest pijany. W końcu zadzwoniła na straż miejską, która początkowo zgodziła się przyjąć zgłoszenie, jednak zdecydowała, że nie przyjedzie do mężczyzny.

Szczepkowska zatrzymała w końcu wóz policyjny. Wezwano pogotowie.

Wysiada trzech mężczyzn z czego jeden taki chamski wódz. Patrzy jak na śmiecia.- On się nie nadaje do szpitala. - Jak to nie, on umiera. -Ale do szpitala się nie nadaje. – Chce pan do szpitala? - pyta wódz o bardzo złych oczach - czytamy w poście aktorki.

Ostatecznie mężczyznę zabrała karetka.

Straż miejska reaguje na wpis Szczepkowskiej

Kilka dni po zdarzeniu na wpis aktorki zareagowała straż miejska.

W trakcie oczekiwania na przyjazd patrolu straży, osoba zgłaszająca zatrzymała przypadkowo znajdujący się w pobliżu patrol policji. Policjanci kanałem radiowym odwołali będący już w drodze patrol straży miejskiej – poinformowali dyspozytora numeru alarmowego 986, że przejmują interwencję. Z całą stanowczością podkreślamy więc, że opublikowana na Facebooku informacja o tym, że strażnicy odmówili przyjazdu i udzielenia pomocy jest nieprawdziwa - czytamy w oficjalnym oświadczeniu strażników miejskich.

Funkcjonariusze dodali także, że 30 grudnia pomogli 12 osobom bezdomnym.

Każde wezwanie dotyczące osoby bezdomnej lub wezwanie związane z zagrożeniem życia jest przez nas traktowane priorytetowo. Każdego dnia stołeczni strażnicy miejscy pomagają dziesiątkom osób bezdomnych i potrzebujących - napisano w komunikacie.

Zobacz także

RadioZET.pl/Straż Miejska/Facebook