Nastolatek zadźgał policjanta na przystanku, bo ten zwrócił mu uwagę

10.02.2020 12:00
miejsce zabójstwa policjanta Andrzeja Struja
fot. STANISLAW KOWALCZUK/East News

Mija 10. rocznica brutalnego zabójstwa policjanta w Warszawie. Andrzej Struj zginął z rąk chuliganów na przystanku tramwajowym na warszawskiej Woli. Zareagował, bo nastolatkowie niszczyli tramwaj.

10 lutego 2010 roku Andrzej Struj wracał z zakupami do domu. To był ostatni dzień urlopu policjanta. Na przystanku tramwajowym obok Fortu Wola natknął się na pijanych nastolatków - jeden z nich, Mateusz N., cisnął telefonem o chodnik i przeklinał.

Funkcjonariusz zwrócił mu uwagę, że zachowuje się zbyt głośno, po czym wsiadł do tramwaju. Kiedy pojazd ruszył, N. rzucił w niego metalowym koszem, tłukąc szybę.

Chcesz być na bieżąco z newsami z Warszawy? Dołącz do naszej grupy na FB

Andrzej Struj poprosił motorniczego o zatrzymanie tramwaju. Wybiegł z wagonu i obezwładnił nastolatka. Na co dzień policjant pracował w wydziale wywiadowczo-patrolowym, więc tego typu interwencje nie były dla niego nowością. Mateusz N. nie mógł się ruszyć, poprosił zatem o pomoc Piotra R., który odciągnął Struja. Ten moment wykorzystał N. Wyjął nóż i zadał policjantowi pięć ciosów na oślep. Jeden z nich trafił w serce.

Policjant nie przeżył ataku, zmarł dwie godziny później w szpitalu. Napastników zatrzymano tego samego dnia. Mateusz N. zeznał potem, że Andrzej Struj w wagonie miał pokazać mu środkowy palec. Twierdził również, że nie widział policyjnej legitymacji, a policjanta wziął za kanara.

Zobacz także

"To jest czas, żeby oskarżeni zrozumieli wielkość zła"

Brutalna zbrodnia wstrząsnęła mieszkańcami stolicy. Warszawiacy spontanicznie zapalali znicze na przystanku, na którym doszło do tragedii. Tłumy wzięły udział w ostatnim pożegnaniu policjanta na Cmentarzu Północnym w Warszawie. W pogrzebie uczestniczyli nie tylko mundurowi i mieszkańcy Warszawy, ale i najważniejsze osoby w państwie: prezydent Lech Kaczyński i premier Donald Tusk.

W biały dzień dokonali zabójstwa niewinnego człowieka. To, co najbardziej przerażające w tej sprawie, to bezsensowność śmierci poszkodowanego, którego los zetknął z oskarżonymi - mówiła jeszcze przed wyrokiem w sądzie prokurator Izabela Dołgań-Szymańska, cytowana przez tvnwarszawa.pl.

Mateusz N. w chwili zabójstwa miał niespełna 18 lat. Podobnie jego kolega. Zabójca otrzymał najwyższy możliwy wyrok dla nieletniego, czyli 25 lat więzienia. Jego kompan dostał 10 lat mniej.

To jest czas, żeby oskarżeni zrozumieli wielkość zła, jakie wyrządzili. Przede wszystkim córkom Andrzeja Struja, które pozbawili ojca - mówił w uzasadnieniu wyroku sędzia Ireneusz Szulewicz.

Ten wyrok podtrzymał później Sąd Apelacyjny w Warszawie oraz Sąd Najwyższy, który odrzucił obie kasacje złożone przez obrońców skazanych.

W każdą rocznicę śmierci Andrzeja Struja stołeczni policjanci wystawiają posterunki honorowe w pobliżu przystanku Fort Wola przy kapliczce z tablicą upamiętniającą policjanta oraz na Cmentarzu Komunalnym Północnym przy grobie funkcjonariusza. Tak było i w tym roku.

Zobacz także

miejsce zbrodni
fot. STANISLAW KOWALCZUK/East News
Tablica pamiątkowa
fot. KSP

RadioZET.pl/TVN Warszawa