Zamknij

Dziennikarka pobita, bo szła pod rękę z siostrzenicą. "Kur**, jeb*** lesby"

11.09.2020 16:39
przyjaciółki
fot. Shutterstock.com

Brutalna napaść w Warszawie. O bulwersującym incydencie poinformował na Facebooku dziennikarz "Polityki" Piotr Pytlakowski. Jego koleżanka po fachu została zaatakowana, kiedy szła pod rękę z 13-letnią siostrzenicą. Napastnik myślał, że kobiety są parą. Pytlakowski apeluje o zgłaszanie się świadków zdarzenia. "Nie zostawię tej sprawy" - zapewnił.

Z postu Piotra Pytlakowskiego wynika, że do ataku doszło około tydzień temu na Bielanach. Dziennikarz nie ujawnił danych ofiary napaści, napisał jedynie, że to "znana reportażystka". "W okolicy Galerii Młociny szła ze swoją chyba 13-letnią siostrzenicą. Trzymały się pod ręce. Jakiś mężczyzna zaczął krzyczeć: Kur**, jeb*** lesby!".

Zobacz także

Dziennikarka pobita na spacerze z siostrzenicą. Napastnik myślał, że są lesbijkami

Na przemocy słownej się nie skończyło. Agresor uderzył pięścią w twarz dziennikarki. "Silnie - złamał jej nos i spowodował sińce w okolicach oczu. Chłopak, który stał nieopodal, próbował napastnika powstrzymać, został pobity. Kobieta i dziewczynka uciekły" - kontynuował dziennikarz.

Pytlakowski wyjaśnił, że pisze o sprawie z dwóch powodów. "Po pierwsze, bo to kolejny przykład agresji wywołanej pisowską narracją anty-LGBT. Reakcja atakującego mężczyzny była automatyczna: trzymają się pod ręce, znaczy lesby, trzeba napier****ć. A po drugie, może znajdą się świadkowie zdarzenia. Jeśli ktoś widział, proszę o kontakt. Tej sprawy nie można zostawić. Jestem teraz w Chorwacji, za kilka dni wracam i nie zostawię tej sprawy" - obiecał.

Policja wyjaśnia sprawę

Dziennikarz dodał, że ofiara napaści oraz jej siostrzenica były w szoku. "Dlatego zapewne nie zadzwoniła na policję. Ale okolica jest stale monitorowana kamerami, dyżurni z policyjnych central (Bielany i Komenda Stołeczna) oraz ze Straży Miejskiej musieli zdarzenie zarejestrować, ale nikt nie zareagował" - napisał.

Policja rzeczywiście nie wiedziała o pobiciu, ale obecnie "wyjaśnia sprawę". "Nie otrzymaliśmy zgłoszenia, jednak informacja ta jest niepokojąca" - powiedziała polsatnews.pl st. asp. Kamila Szulc z Komendy Rejonowej Policji Warszawa Bielany, Żoliborz.

Policjantka dodała, że w tego typu przypadkach należy jak najszybciej informować policję, ponieważ szybkie zgłoszenie to szybka reakcja. "W przypadku braku zgłoszenia, nawet od świadków, wzrasta poczucie bezkarności sprawcy, dlatego zachęcamy, aby nie rezygnować z powiadamiania policji" - oceniła Szulc.

Zobacz także

RadioZET.pl/polsatnews.pl