Zamknij

Policjantów dopadła "psia grypa". Są komendy, gdzie nikt się nie stawia

24.09.2021 08:48
Policjanci
fot. CameraCraft/Shutterstock (ilustracyjne)

"Psia grypa" w warszawskich komisariatach. Na Pradze-Południe na zwolnieniach jest 75 policjantów, na Ursynowie w minioną środę nie stawił się nikt z wydziału patrolowego. Jak podała "Gazeta Wyborcza", policjanci są wściekli na związki, które zawarły porozumienie z rządem.

Policjanci w całym kraju domaga się realizacji rządowego planu podwyżek dla funkcjonariuszy. - Związki zawodowe mają reprezentować funkcjonariuszy, a nie własne interesy. To, co nazywają porozumieniem, jest nie do zaakceptowania – powiedział "Wyborczej" funkcjonariusz z Warszawy, zaangażowany w oddolny protest mundurowych. Dodaje, że podwyżka o 500 zł na rękę od przyszłego roku na tle szalejącej inflacji "brzmi co najmniej średnio".

- Poza tym rząd nie zrealizował postanowień z 2018 roku, między innymi podwyżek, które należały nam się już w tym roku. W zaakceptowanych propozycjach brakuje też jasnych wyliczeń dodatku progresywnego, który obiecywano nam trzy lata temu – podnosi policjant.

"Psia grypa". Policjanci domagają się podwyżek

"GW" wskazała, że policjanci oczekują również m.in. zmiany w przepisach dotyczących prawnej ochrony wizerunku policjantów w internecie, rozwiązań dotyczących służby w niedziele i święta i zmian w systemie motywacyjnym. Gazeta informuje też, że mundurowi obawiają się, iż na wdrożenie części punktów z porozumienia, które związki mają podpisać z rządem, będą musieli czekać długie miesiące.

Pod koniec sierpnia rozpoczęli akcję "Pouczenie", w ramach której w wielu jednostkach nie przyznawano mandatów za wykroczenia. Ostatnio protest przybrał bardziej radykalną formę. Funkcjonariusze masowo przechodzą na zwolnienia lekarskie, bo, jak sami mówią, chorują na "psią grypę".

W ubiegłym tygodniu najwięcej mundurowych nie przyszło do pracy w komendach w Katowicach, Krakowie i Łodzi. W poniedziałek w Krakowie na służbę nie stawił się co piąty policjant. W skali województwa na L4 było 15 proc. funkcjonariuszy. W poniedziałek w komendzie miejskiej w Łodzi nie przyszedł nikt z „patrolówki”, a w Skierniewicach nie było połowy policjantów z prewencji. W Łowiczu na zwolnieniach jest kilkudziesięciu policjantów. W tym tygodniu – jak podała "GW" – fala zachorowań uderzyła w Warszawę. 

Policja odpowiada na informacje o "psiej grypie"

Komenda Stołeczna Policji odpowiedziała na piątkową publikację "Wyborczej". KSP przypomniało na Twitterze, że dziennik napisał właśnie, że komendzie na Ursynowie w środę na L4 był cały wydział wywiadowczo-patrolowy. "Tymczasem w ursynowskim komisariacie podległym pod KSP w środę L4 złożyło sześciu policjantów. 100 proc. to nie to samo co 11,8 proc." - sprostowała na Twitterze policja dane podane przez "GW".

KSP zaznaczyło ponadto, że w czwartek na terenie garnizonu stołecznego na L4 przebywało 6,6 proc. policjantów. "Wiele więc wskazuje na to, że tekst »Gazety Wyborczej« nie dotyczy KSP" - wskazano. "Cały czas zadania realizujemy na bieżąco, a Warszawa należy do najbezpieczniejszych stolic europejskich" - podsumowała komenda.

RadioZET.pl/Gazeta Wyborcza