Zamknij

Zabił i zakopał zwinięte w dywan zwłoki kolegi w lesie. Chciał uciec za granicę

01.03.2021 08:43
Zabójstwo w Aninie. Tomasz B. chciał uciec za granicę
fot. screen Policja.waw.pl

Policjanci ze stołecznego wydziału "terroru" zatrzymali 34-latka, którego podejrzewają o zabójstwo kolegi w ostatnią noc sylwestrową. Mężczyźnie pomagał w ukryciu zwłok jego znajomy. Śledczy ustalili, że zawinięte w dywan zwłoki zakopano w lesie w Aninie. Ofiara przez kilka tygodni była uznawana za zaginionego. Tomasz B. został oskarżony o zabójstwo, a jego kolega o pomocnictwo w zacieraniu śladów przestępstwa. Pierwszemu z nich grozi dożywocie.

Zabójstwo Dariusza K. Rodzina mężczyzny od ostatniego dnia 2020 roku straciła z nim kontakt. "Nasz drogi Daro zaginął 31 grudnia. Od tego czasu nie kontaktował się z nikim, jego telefon i wszystkie komunikatory milczą" – poinformowała rodzina Dariusza K. na początku stycznia w mediach społecznościowych.

Utworzono zbiórkę pieniędzy na opłacenie usług prywatnego detektywa. Ustalono, że ostatniego dnia grudnia ok. godz. 6 rano 34-letni Dariusz widziany był na ulicy Marymonckiej w Warszawie.

Dariusz K. zaginął w Sylwestra. Zginął zadźgany po porannej kłótni ze znajomym

Wieczór sylwestrowy K miał spędzić w towarzystwie swojej przyjaciółki Moniki w jej mieszkaniu przy ul. Marymonckiej. W spotkaniu brał udział także 34-letni Tomasz B. i 38-letni Paweł Z. Kobieta wyprosiła gości około północy, skąd mężczyźni skierowali się do mieszkania Pawła Z., przy tej samej ulicy. Mężczyźni pili alkohol. Jak ustalił PAP, nad ranem gospodarz zasnął, a między Dariuszem K. i Tomaszem B. doszło do sprzeczki na tle obyczajowym.

W ruch poszły pięści, a ofiara miała rzucić się na Tomasza B. z nożem. Mężczyzna odparła atak, wyrwał ostre narzędzie, i w odwecie sam dźgnął Dariusza K. w szyję. Cios okazał się być śmiertelny. Gospodarz obudził się, gdy w mieszkaniu była już kałuża krwi. Nie wiadomo dokładnie którego dnia po zabójstwie mężczyźni postanowili zawinąć zwłoki w dywan, który szczelnie owinęli folią malarską. Paweł Z. miał wszystko w domu, bo planował remont. Zacierali ślady na wszelkie możliwe sposoby. Śledczym udało się potwierdzić, że 4 stycznia 2021 roku Tomasz B. kupił samochód kombi volvo V70. Pożyczył też od znajomego łopatę, wyjaśniając, że planuje zakopać zwłoki psa.

Zacierał ślady zabójstwa, chciał uciec za granicę

Kupionym na potrzeby przestępstwa autem wywiózł Pawłem Z. zwłoki w okolice Międzylesia. Zakopali je w dole o głębokości około 80 cm. Volvo zostało natychmiast sprzedane na złom, ale kupujący ustalił, że „usterka” została spowodowana celowo. Naprawił pojazd i sprzedał. Auto zostało zabezpieczone na potrzeby prokuratorskiego śledztwa, poddano je oględzinom i pobrano próbki do badań. Śledztwo w sprawie ruszyło 9 lutego. Policjanci z Wydziału Terroru Kryminalnego i Zabójstw Komendy Stołecznej Policji ustalili, że Tomasz B. sprzedał swoje mieszkanie za 210 tysięcy złotych i planuje wyjechać za granicę. 34-latek został zatrzymany 12 lutego, gdy wychodził od notariusza. Pieniądze, które otrzymał za sprzedaż mieszkania, zostały zabezpieczone na potrzeby śledztwa.

"Prokurator przedstawił Tomaszowi B. zarzut zabójstwa, a Pawłowi Z. zarzuty pomocnictwa w zacieraniu śladów przestępstwa i w ukryciu zwłok oraz niepowiadomienia organów ścigania o zbrodni zabójstwa. Mężczyźni przyznali się do zarzucanych im czynów i złożyli wyjaśnienia, których treść będzie weryfikowana w dalszym toku śledztw" – podała PAP prok. Aleksandra Skrzyniarz z Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Obu sąd aresztował tymczasowo na trzy miesiące.

RadioZET.pl/PAP