Zamknij

Lex Czarnek przyjęte w Sejmie. "Czarny dzień dla edukacji"

13.01.2022 18:09
Przemysław Czarnek
fot. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER

Nie pomogły protesty nauczycieli, rodziców, samorządów. W czwartek, 13 stycznia, w Sejmie przegłosowano zmiany w szkołach popularnie nazywane "lex Czarnek". Za projektem zwiększającym m.in. rolę kuratorów oświaty byli posłowie Prawa i Sprawiedliwości, Porozumienia i Kukiz'15.

„Czarny dzień dla edukacji”, „pogrzeb szkół” - takie hasła pojawiły się na nauczycielskich i rodzicielskich grupach tuż po czwartkowym południowym głosowaniu w Sejmie.

Jeszcze przed południem, 13 stycznia, projektem nowelizacji prawa oświatowego, popularnie nazywanego „lex Czarnek” zajmowały się połączone komisje edukacji oraz obrony. Posiedzenie było jednak tylko formalnością. Zaledwie w ciągu 40 minut posłowie błyskawicznie - głosami PiS - odrzucili wszystkie poprawki zgłoszone przez opozycję (ta proponowała np. by nowe przepisy weszły w życie dopiero za trzy lata). Przepadł również wniosek o odrzucenie całego projektu ustawy (za było 31 posłów, przeciw 38 posłów). Żadnej dyskusji już nie było.

Posłuchaj podcastu

"PiS knebluje nauczycielom usta"

Po południu, już na sali plenarnej, posłowie jeszcze raz głosowali nad odrzuceniem projektu ustawy, ale wniosek znów przepadł (za było 208 posłów, przeciw 233). Ostatecznie Sejm zatwierdził zmiany w szkołach m.in. zwiększające rolę kuratorów oświaty. Za było 227 posłów, przeciw - 214, nikt się nie wstrzymał. "Tak" dla nowelizacji ustawy powiedzieli: posłowie PiS, dwóch posłów Porozumienia, dwóch posłów z Kukiz'15 (trzeci był przeciwko) i dwóch posłów niezależnych. Wszyscy posłowie opozycji - Koalicji Obywatelskiej, Lewicy, Polski2050, Koalicji Polskiej, a nawet Konfederacji - zagłosowali na "nie".

Przeciwko „lex Czarnek” od wielu miesięcy protestowała też inicjatywa Wolna Szkoła zrzeszająca nauczycieli, dyrektorów, rodziców i organizacje pozarządowe, a także oświatowe związki zawodowe i samorządy. Mimo to po głosowaniu Przemysław Czarnek, minister edukacji, nie krył zadowolenia. "Dziękuję Państwu Posłom za uchwalenie ustawy i wzmocnienie prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnym światopoglądem, odpolitycznienie szkoły i ochronę dzieci przed demoralizacją. Bardzo ważna decyzja" - napisał na Twitterze. "Kilka osób zmarnowało szansę, żeby zachować się przyzwoicie i tak też zagłosować" - odpowiedziała Iga Kaźmierczyk z fundacji "Przestrzeń dla edukacji".

Krystyna Szumilas, była minister edukacji, posłanka KO, która mocno sprzeciwiała się nowelizacji i zgłaszała większość poprawek do ustawy, skomentowała: "PiS knebluje nauczycielom usta, zabiera rodzicom prawo do decydowania. Lex Czarnek przyjęty. Szkoła coraz bardziej pisowska i upolityczniona."

Teraz przegłosowany projekt ustawy trafi do Senatu. Jeśli ten go nawet odrzuci, to projekt wróci do Sejmu, a potem trafi do podpisu prezydenta (jeśli posłowie nie zdecydują inaczej).

"Lex Czarnek" przechodzi błyskawicznie

Nowelizacja prawa oświatowego przez Sejm przeszła błyskawicznie. 30 listopada projekt wpłynął do Sejmu i od razu tego samego dnia został skierowany do prac w komisjach: edukacji i obrony narodowej. 8 grudnia mieli zająć się nim posłowie i przeprowadzić pierwsze czytanie projektu, ale w ostatnim momencie punkt ten wykreślono z porządku obrad. Mimo to w środę, 8 grudnia, pod Sejmem zorganizowano manifestację przeciwko zmianom w szkołach.

14 grudnia "lex Czarnek" miało wrócić, ale poseł KO zawnioskował o zawieszenie prac połączonych komisji ze względów proceduralnych. Części posłów PiS nie było na sali i opozycji udało się wniosek przegłosować. Obrady wznowiono po dwóch godzinach, ale PiS-owi znów nie udało się zebrać większości. Marszałek Sejmu wykreśliła więc punkt dotyczący „lex Czarnek” z porządku obrad plenarnych. Posłowie opozycji, inicjatywa Wolna Szkoła widzieli w tym promyk nadziei.

4 stycznia po kolejnych perturbacjach (posłom PiS początkowo znów brakowało większości, ale tłumaczono to problemami technicznymi, bo posiedzenie zorganizowano w trybie hybrydowym), komisje przeprowadziły jednak pierwsze czytanie projektu. Po burzliwych wymianach argumentów i prawie dziewięciogodzinnym posiedzeniu głosami PiS przegłosowano projekt zmian w prawie oświatowym. Poprawki opozycji odrzucano, poprawki partii rządzącej przyjmowano.

11 stycznia przedstawiciele Wolnej Szkoły i ponad 60 organizacji i samorządów złożyli list do premiera o wycofanie się z "lex Czarnek". 12 stycznia w Sejmie posłanka PiS, Teresa Wargocka, złożyła sprawozdanie z posiedzenia połączonych komisji edukacji oraz obrony, po którym znów doszło do burzliwej wymiany zdań. Tym razem między ministrem edukacji Przemysławem Czarnkiem, a posłami KO, PSL i Lewicy. - Najpierw robicie dzieciom wodę z mózgu, powodujecie rozchwianie emocjonalne tych biednych dzieci, a następnie mówicie, że depresji dostają. Najpierw podpalacie, a potem gasicie pożary - odpowiadał szef MEiN na zarzuty opozycji o potrzebach wsparcia pedagogiczno-psychologicznego uczniów, którymi ministerstwo się nie zajmuje. Jego słowa wywołały mnóstwo krytyki i lawinę komentarzy.

W związku z wniesionymi poprawkami i wnioskiem o odrzucenie nowelizacji projekt wrócił do połączonych komisji edukacji i obrony.

Co oznacza "lex Czarnek"?

Według ekspertów zmiany m.in. zabierają rodzicom prawo do decydowania o swoich dzieciach. Teraz jeśli klasa, nauczyciel chce zaprosić kogoś z zewnątrz, potrzeba zgody rady rodziców i dyrektora. Według nowego prawa dyrektor będzie musiał wystąpić o pozytywną opinię kuratora nie później niż niż na dwa miesiące przed rozpoczęciem zajęć i to kurator podejmie ostateczną decyzję, czy zajęcia będą czy nie. To nie tylko mnoży biurokrację i wydłuża całą ścieżkę, ale zwiększa kontrolę nad tym, kto przyjdzie do szkoły, bo dyrektor będzie musiał przekazać też program lekcji oraz materiały dydaktyczne.

Minister Czarnek w Sejmie, 12 stycznia, przekonywał, że chodzi tu o transparentność. - Chcemy wiedzieć, co organizacja chce przekazać dzieciom – mówił. Stwierdził też, że władza chce uszczelnić system, by do szkół nie trafiały treści demoralizujące dzieci. - Bo państwo ma święty obowiązek chronić dzieci przed demoralizacją - krzyczał z sejmowej mównicy. Nie od dziś wiadomo, że ministrowi i jego partii chodzi tu m.in. o edukację seksualną, której nie chcę w szkole prowadzić.

Według nowelizacji prawa kurator mógłby też odwołać dyrektora, jeśli ten nie zrealizuje w konkretnym terminie „zaleceń wynikających z przeprowadzonych czynności z zakresu nadzoru pedagogicznego”. Czyli tak naprawdę większego powodu nie potrzeba, żeby takiego dyrektora zwolnić.

RadioZET.pl