Nikt nie słucha polskiej wersji historii? Tak twierdzi wiceprezes IPN

Redakcja
13.02.2018 09:17
Nikt nie słucha polskiej wersji historii? Tak twierdzi wiceprezes IPN
fot. Screen ze strony IPN

W narracji historycznej, którą toczymy, polski głos jest zdecydowanie zbyt słaby. Obawiam się, że obecnie nie my sami, ale ktoś inny opowiada o postawach Polaków w czasie II wojny światowej — powiedział we wtorek wiceprezes IPN Krzysztof Szwagrzyk.

W ubiegły wtorek prezydent Andrzej Duda podpisał nowelę ustawy o IPN, zapowiadając jednocześnie, że skieruje ją w trybie kontroli następczej do Trybunału Konstytucyjnego. Nowela wprowadza m.in. karę do 3 lat więzienia za przypisywanie narodowi lub państwu polskiemu odpowiedzialności lub współodpowiedzialności za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką. Ustawa wywołała kontrowersje m.in. w Izraelu, USA i na Ukrainie.

— To ogromne zaskoczenie dla nas wszystkich. Kto by mógł do niedawna jeszcze pomyśleć, że działalność Instytutu Pamięci Narodowej w Polsce będzie obiektem troski jednocześnie rządów Stanów Zjednoczonych, Francji, Izraela, Ukrainy i Bóg wie jeszcze kogo — powiedział Szwagrzyk pytany w Polskim Radiu 24 o dyskusję toczącą się nt. zapisów noweli o IPN. Ocenił, że w efekcie tej dyskusji „świat się dowiedział”, że nie było „polskich obozów śmierci”.

Zagłosuj

Czy popierasz nowelizację ustawy o IPN?

Liczba głosów:

Słaby głos w narracji historycznej

Zdaniem Szwagrzyka polski głos w narracji historycznej „jest zdecydowanie zbyt słaby”.

— Obawiam się, że to jest czas, kiedy nie my, ale ktoś inny mówi o naszej historii, o naszych postawach i nas samych w czasie drugiej wojny światowej — powiedział.

Na początku lutego zgodnie z ustaleniami, które zapadły podczas rozmowy premiera Mateusza Morawieckiego z premierem Izraela Benjaminem Netanjahu, został powołany zespół ds. dialogu prawno-historycznego z Izraelem. Na czele zespołu stanął wiceszef MSZ Bartosz Cichocki.

Ustawa o IPN

Zgodnie z nowelizacją ustawy o IPN, którą prezydent zdecydował się podpisać, każdy, kto publicznie i wbrew faktom przypisuje polskiemu narodowi lub państwu polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką lub inne zbrodnie przeciwko ludzkości, pokojowi i zbrodnie wojenne, będzie podlegał karze grzywny lub pozbawienia wolności do lat trzech. Taka sama kara grozi za „rażące pomniejszanie odpowiedzialności rzeczywistych sprawców tych zbrodni”.

Nowelizacja wywołała kontrowersje m.in. w Izraelu, USA i na Ukrainie. Krytycznie odniosły się do niej władze Izraela. Ambasador Anna Azari podczas obchodów 73. rocznicy wyzwolenia byłego niemieckiego obozu Auschwitz zaapelowała o zmianę nowelizacji. Podkreśliła, że „Izrael traktuje ją jak możliwość kary za świadectwo ocalałych z Zagłady”. Amerykański Departament Stanu zaapelował do Polski o ponowne przeanalizowanie nowelizacji ustawy o IPN z punktu widzenia jej potencjalnego wpływu na zasady wolności słowa i „naszej zdolności do pozostania realnymi partnerami”.

RadioZET.pl/pap/maal