Wjechał autem w bramę Pałacu Prezydenckiego. Sąd podjął decyzję w jego sprawie

13.11.2019 14:51
Pałac Prezydencki
fot. Piotr Molecki/East News

Nie w więzieniu, lecz w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym pozostanie mężczyzna, który wjechał samochodem w bramę Pałacu Prezydenckiego. Sąd umorzył jego sprawę – podała w środę „Rzeczpospolita”.

Jak informuje „Rz”, Tomasz S., wykonując rajd ulicami Warszawy, zakończony na ogrodzeniu Pałacu Prezydenckiego, nie był świadomy, co robi – miał zniesioną poczytalność, więc za swój czyn nie poniesie odpowiedzialności karnej.

Zobacz także

– Sąd umorzył postępowanie i tytułem środka zapobiegawczego orzekł pobyt podejrzanego Tomasza S. w odpowiednim zakładzie psychiatrycznym – mówi „Rzeczpospolitej” rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Łukasz Łapczyński. O to w czerwcu wnioskowała prokuratura wobec niepoczytalności S. i „wysokiego prawdopodobieństwa popełnienia przez niego w przyszłości czynu o znacznej społecznej szkodliwości”.

Wjechał samochodem w bramę Pałacu Prezydenckiego

Przypomnijmy, że chodzi o zdarzenie ze stycznia bieżącego roku. 36-latek urządził sobie piracki rajd po warszawskim Śródmieściu. Jadąc Krakowskim Przedmieściem pod prąd, potrącił jednego z policjantów, który przez chwilę znajdował się na masce auta. Następnie S. bezskutecznie próbował sforsować zapory przed Pałacem Namiestnikowskim. Wtedy został zatrzymany. 

Zobacz także

Usłyszał dwa zarzuty czynnej napaści na policjanta w związku z wykonywaniem przez niego obowiązków i usiłowania wdarcia się do Pałacu przez sforsowanie samochodem ogrodzenia. Kontakt z nim był utrudniony. Nie odpowiadał na pytania prokuratora, nie potrafił przedstawić żadnych motywów swojego działania. Badania wykazały, że jest chory psychicznie.

Tomasz S. trafi do szpitala psychiatrycznego

„Z opinii wynika, iż Tomasz S. w chwili popełnienia przestępstw miał zniesioną poczytalność. Jednocześnie biegli ocenili, że S. może w przyszłości dopuścić się zachowań zagrażających sobie i otoczeniu. Dlatego prokuratura uznała, że S. wymaga »kontynuacji leczenia psychiatrycznego w warunkach szpitalnych w ramach środka zabezpieczającego« – z czym sąd się zgodził” – czytamy w artykule „Rz”.

Zobacz także

– Sąd ustalił, iż podejrzany dopuścił się zarzucanych mu czynów, jednak w chwili ich popełniania nie mógł z powodu choroby psychicznej rozpoznać ich znaczenia ani pokierować swoim postępowaniem. Wobec tego tytułem środka zapobiegawczego orzekł pobyt podejrzanego Tomasza S. w zakładzie psychiatrycznym – podkreśla w rozmowie z „Rz” prok. Łapczyński.

Nie wiadomo, jak długo S. zostanie w ośrodku, decyzja sądu tego nie precyzuje. Wiadomo jedynie, że mężczyzna pozostania pod wnikliwą obserwacją lekarzy. „Rz” podaje, że w celu otrzymania prawa do kierowania pojazdami mógł zataić chorobę psychiczną. 

RadioZET.pl/PAP/rp.pl