Zamknij

Nie żyje wybitny lekarz. "Jeszcze w piątek zastanawiał się, czy wystarczy mu sił na dyżury"

15.11.2021 22:11
Wojciech Serednicki
fot. Facebook.com/nssukrakow

Nie żyje dr Wojciech Serednicki. Lekarz anestezjolog i jeden z głównych konsultantów wojewódzkich ds. walki z COVID-19 zmarł w nocy z niedzieli na poniedziałek.

Wojciech Serednicki nie żyje. Informację o śmierci byłego zastępcy kierownika Oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie przekazali współpracownicy lekarza.

"Z ogromnym bólem i smutkiem przekazujemy wiadomość o śmierci wybitnego anestezjologa, cenionego specjalisty, ale przede wszystkim naszego przyjaciela - Wojciecha Serednickiego" - brzmi treść wpisu Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie.

Wojciech Serednicki nie żyje. Lekarz koordynował pracę szpitali podczas pandemii COVID-19

"Nie zapomnimy Twojego zaangażowania w opiekę nad Pacjentami, twojej wiedzy, pasji i umiejętności, które niejednokrotnie ratowały im życie oraz tego, że każde spotkanie z Tobą odciskało w człowieku ślad. Pozostawiłeś po sobie ogromną pustkę, Wojtku! Mamy nadzieję, że stamtąd, gdzie teraz jesteś, będziesz mógł oglądać mecze swojej ukochanej Cracovii" - napisali pogrążeni w żałobie koledzy Wojciecha Serednickiego.

Wojciech Serednicki w ostatnich dniach zniknął ze strony internetowej Szpitala Uniwersyteckiego w roli szefa intensywnej terapii. Jak przekazali dziennikarze "Gazety Wyborczej", lekarz miał mieć wypadek. "Jeszcze w piątek zastanawiał się, czy wystarczy mu sił na powrót, na regularne dyżury w szpitalu" - mówili współpracownicy lekarza, cytowani przez gazetę.

Jak podało Radio Kraków, Wojciech Serednicki był pełnomocnikiem wojewody ds. zabezpieczenia intensywnej terapii w województwie małopolskim oraz jednym z głównych konsultantów wojewódzkich ds. walki z COVID-19. "Koordynował między innymi prace szpitali tymczasowych w czasie trzeciej fali pandemii koronawirusa" - czytamy. O COVID-19 mówił, że dusi mocniej niż boa i zabija jak cyjanek. - W wirusie najbardziej zaskakuje mnie jego zdradliwość. Upośledza pracę płuc, a chorzy nie czują niedotlenienia. Mówią mi, że jest im trochę duszno, a mnie urządzenia diagnostyczne pokazują już wtedy ciężką patologię. To fenomen COVID-u - człowiek traci przytomność z niedotlenienia, nie zdając sobie z tego sprawy - opowiadał w rozmowie z "Wyborczą".

RadioZET.pl/"Gazeta Wyborcza"/Radio Kraków/Facebook

C