"Ręce precz od Ukrainy". Protest przed rosyjską ambasadą w Warszawie. Były race i akcja policji

Redakcja
26.11.2018 21:55
Wojna na Ukrainie. Protest przed ambasadą rosyjską w Warszawie. Były race i akcja policji
fot. PAP/Paweł Supernak

Pod rosyjskimi placówkami dyplomatycznymi w polskich miastach odbyły się demonstracje w związku z kryzysem na Cieśninie Kerczeńskiej. Największa z nich odbyła się w Warszawie hasłem "Zatrzymać wojnę", zorganizowana przez Euromaidan-Warszawa. Uczestnicy domagali się m.in. uwolnienia zatrzymanych przez Rosjan ukraińskich marynarzy.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku 

Ponad 100 osób wzięło udział w poniedziałkowej manifestacji przed rosyjską ambasadą. Domagali się m.in. uwolnienia 24 ukraińskich marynarzy, oddania ukraińskich okrętów wojennych i wzmocnienia sankcji międzynarodowych przeciwko Rosji.

Według organizatorów podobne demonstracje przed przedstawicielstwami rosyjskimi odbyły się w poniedziałek w 10 miastach na świecie.

- Przyszliśmy tutaj, żeby zaapelować do Polski, do całego świata o to, żeby wzmocnić sankcje przeciwko Rosji, bo na dzień dzisiejszy jest to jedyny argument, na który Rosja Putina może w jakikolwiek sposób zareagować – mówiła przewodnicząca inicjatywy społecznej Euromaidan-Warszawa Natalia Panczenko.

Zobacz także

Policja wylegitymowała kilka osób

Panczenko dodała, że organizacje pozarządowe z całego świata, w tym Euromaidan-Warszawa, napisały list do przewodniczącego Rady Bezpieczeństwa ONZ, w którym zwróciły się m.in. o uwolnienie marynarzy. Panczenko podkreśliła również, że tym razem Rosja zaatakowała Ukrainę otwarcie, bez użycia "zielonych ludzików".

Uczestnicy manifestacji przynieśli przed ambasadę kilkanaście papierowych statków symbolizujących zaatakowane okręty ukraińskie i plakaty z napisami "Uwolnić ukraińskich marynarzy", "Rosja – łapy precz od Ukrainy", "Stop rosyjskiej agresji". Widać było flagi Ukrainy, Polski i Unii Europejskiej.

Uczestnicy skandowali hasła: "Uwolnić marynarzy", "Skończyć wojnę", "Ręce precz od Ukrainy", "Solidarni z Ukrainą". Wśród uczestników widoczny był poseł PO Michał Szczerba.

- To jest ambasada Federacji Rosyjskiej, kraju który od wielu, wielu lat niszczy inne wolności, narusza integralność terytorialną naszego sąsiada. Zawsze, kiedy spotykamy się z takimi działaniami jak w ostatnich godzinach, dniach – musimy być solidarni i musimy być razem – mówił Szczerba do zgromadzonych.

Zobacz także

Po oficjalnym zakończeniu manifestacji w kierunku ogrodzenia ambasady poleciały torebki z kolorową substancją. Odpalono też race w kolorach flagi Ukrainy – niebieskim i żółtym.

W tym samym czasie kilka osób uczestniczących w demonstracjach organizowanych przez Obywateli RP zaczęło wznosić okrzyki: "Sowiecki klon won za Don". Próbowało też podejść do ogrodzenia ambasady z transparentem z identycznym napisem. Policja wylegitymowała kilka osób.

- Mamy ustalone kilka osób, które rzucały przedmiotami z kolorową cieczą w stronę ambasady. Są wylegitymowane, jest ustalona tożsamość, będziemy nawiązywali kontakt z administratorem obiektu i później – w zależności od tego, jaki kierunek działań będzie przyjęty jesteśmy gotowi, by je kontynuować – powiedział Mariusz Mrozek z Zespołu Prasowego Komendy Stołecznej Policji.

Demonstracje przeciwko zajęciu ukraińskich łodzi przez Rosję zorganizowano m.in. przed konsulatem rosyjskim w Krakowie.

Kryzys na Morzu Azowskim

W niedzielę trzy ukraińskie niewielkie okręty wojenne – dwa kutry i holownik – które płynęły z Odessy do ukraińskiego portu w Mariupolu nad Morzem Azowskim – zostały ostrzelane, a następnie przejęte przez rosyjskie siły specjalne. Rosja oskarżyła ukraińskie jednostki o wpłynięcie na jej wody terytorialne. Ukraina uznała działania Rosjan za akt agresji.

Rosja potwierdziła w poniedziałek, że zatrzymała 24 marynarzy, członków załogi ukraińskich okrętów, i zapewniła, że są oni w Kerczu. Według mediów we wtorek rosyjski sąd zadecyduje o tzw. środku zapobiegawczym, którym może być m.in. areszt wobec zatrzymanych.

Zgodnie z umowami z 2003 r. Ukraina i Rosja uznają Morze Azowskie i Cieśninę Kerczeńską za swoje terytorium wewnętrzne, jednak państwa te nigdy nie dokonały delimitacji granicy na tych akwenach. Po zaanektowaniu przez Rosję Krymu w 2014 r. Moskwa przejęła kontrolę nad Cieśniną Kerczeńską, a następnie zbudowała most łączący półwysep z rosyjskim terytorium.

Rada Najwyższa (parlament) Ukrainy zatwierdziła w poniedziałek dekret prezydenta Petra Poroszenki o wprowadzeniu stanu wojennego. Będzie on ograniczony wyłącznie do obszarów położonych przy granicy z Rosją, Naddniestrzem oraz obwodów nad Morzem Czarnym i Azowskim.

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP/PTD