Recykling w wojsku. MON wyda fortunę na...renowację sprzętu z czasów PRL

Mikołaj Pietraszewski
19.03.2018 14:27
Wojsko
fot. Wikimedia.Commons

MON chce wydać 3 miliony złotych na remont starych hełmów - alarmuje "Rzeczpospolita". Chodzi o konserwację 14 tysięcy stalowych hełmów pamiętających jeszcze czasy PRL. Eksperci i żołnierze są jednoznaczni w ocenie - ich zdaniem - kompletnie przestarzałego i nieskutecznego sprzętu.

Remont starych stalowych hełmów wydaje się marnotrawieniem pieniędzy, zwłaszcza w świetle jesiennej awantury w MON, która wybuchał po tym, gdy opublikowano zdjęcia rezerwistów wyposażonych w teoretycznie wycofane już z użycia PRL-owskie hełmy. 

Macierewicz kazał kupić hełmy kevlarowe

Minister Macierewicz kazał wtedy kupić 20 tys nowoczesnych hełmów kevlarowych, które dużo lepiej chronią głowę są lżejsze i wygodniejsze, ale jak widać wojskowi cały czas chcą trzymać w magazynach ciężki stalowy sprzęt, skoro wydają pieniądze na ich remont. Jak sami twierdzą, chodzi o rezerwę na wypadek wojny.

Zobacz także

"W tym roku wojskowe warsztaty odnowią ok. 14 tys. metalowych hełmów, chociaż już dawno zapowiadano, że żołnierze nie będą ich zakładali na głowy. Koszt remontów szacowany jest na ok. 3 mln zł. Mowa o hełmach, które produkowane są według wzoru z 1967 roku i bardziej kojarzą się z Ludowym Wojskiem Polskim niż profesjonalną i zawodową armią. Żołnierze potocznie nazywają je <szyszkami> lub <orzeszkami>" - czytamy w "Rzeczpospolitej.

Eksperci jednoznaczni w ocenie

W opinii ekspertów, te przestarzałe nakrycia głowy nie są w stanie wystarczająco skutecznie chronić żołnierzy przed pociskami, granatami czy kawałkami bomb.

– Walory ochronne hełmów metalowych są mniejsze od kevlarowych, ich renowacja poprzez malowanie i wymianę wkładu jest pozbawiona sensu. Po pierwsze, nie dbamy o ochronę żołnierzy i narażamy ich życie. Po wtóre, lokowanie jakichkolwiek pieniędzy w sprzęt niezabezpieczający polskiego żołnierza jest kwestią, którą powinny zająć się służby. To marnotrawstwo pieniędzy – tłumaczy w rozmowie z „Rz" gen. Mirosław Różański, szef Fundacji Stratpoints, były dowódca generalny Rodzajów Sił Zbrojnych.

Sami żołnierze zauważają kolosalną różnicę między hełmami kevlarowymi a metalowymi. Te pierwsze są wygodniejsze, lżejsze i wyposażone w mocowania, które pozwalają je odpowiednio dopasowywać, a także nakładać inne elementy wyposażenie poligonowego (np. okulary noktowizyjne). Z kolei w metalowych hełmach żołnierze narażeni są na urazy głowy.

RadioZET.pl/Rzeczpospolita/JC/MP