Martwe kury na poczcie. Ktoś upchnął zwierzęta w kartonach. Te, które przeżyły...wysłano dalej! [FOTO]

Redakcja
10.01.2019 16:50
Kury
fot. Facebook/EKOSTRAŻ

30 martwych kur odkryli pracownicy jednej z wrocławskich poczt. Zwierzęta były upchnięte w kartonach, ponieważ ktoś postanowił wysłać je jako...zwykłą przesyłkę. Niestety, część ptaków, które przeżyły tę gehennę zostało ponownie wysłanych do adresata!

Jako pierwsza informacja na temat skandalicznego transportu kur podała Ekostraż, organizacja zajmująca się ochroną praw zwierząt, którą zaalarmował jeden z byłych wolontariuszy. Na swoim profilu na Facebooku opublikowali także zdjęcia, na których widać martwe ptaki.

Skandaliczny transport i śmierć 30 kur

"30 kurek już nie żyje, nie miały bowiem szans zamknięte w pudłach bez otworów i dla pewności owinięte stretchem i wysłane w długą podróż. Co ciekawe transport obejmował kilkaset zwierząt ale pudełka wciąż „gdakające” pojechały dalej" - czytamy w poście. Dalej Ekostraż domaga się wyjaśnień od Poczty Polskiej, dlaczego dopuściła do tego, że wciąż żywe stworzenia, zapakowane w taki sam barbarzyński sposób, zostały wysłane po raz kolejny. 

– Będziemy domagać się ścigania człowieka, który wysłał te paczkę oraz pracownika poczty, którą ją przyjął, gdy była nadawana. Zawiadomiliśmy już policję. Nie mamy wątpliwości, że doszło tu do znęcania się nad zwierzętami - mówi w rozmowie z "Faktem" Anna Chobot z Ekostraży. 

Poczta Polska komentuje

Co na to Poczta Polska, odpowiedzialna za ten niehumanitarny transport? "Fakt" poprosił o komentarz rzeczniczkę PP. - Przesyłki umieszczone były w kartonach z wyciętymi otworami zapewniającymi dostęp do powietrza i zostały oznaczone etykietami "ostrożnie" – twierdzi Justyna Siwek. 

Zobacz także

– Sprawdzamy, czy były dostosowane do zawartości. Biorąc pod uwagę skutki zaistniałej sytuacji, zweryfikujemy, czy ze strony nadawcy zostały spełnione wszystkie warunki dotyczące odpowiedniego opakowania tego typu przesyłek, czy nadawca uwzględnił masę przesyłanej zawartości oraz czy spód opakowań wyłożył materiałem chłonącym wilgoć - dodaje. 

Siwek zapewniła też dziennikarzy, że wszystko odbyło się zgodnie z przepisami. – Zgłosiliśmy sprawę odpowiednim służbom. Żywe ptaki napojono, umieszczono w okratowanym kontenerze i w odpowiednich warunkach dostarczono do adresata - cytuje ją Fakt24.pl. 

RadioZET.pl/Fakt24.pl/Facebook/MP